Zagrzebani w ziemi...
Dodaj do ulubionych
Udostępnij
Człowiek całe życie się uczy :) Właśnie nauczyliśmy się, że prace ziemne są długotwałe, kosztowne i trwają "całą wieczność". Dni mijają nam na załatwianiu koniecznych spraw i bieganiu na budowę. Majster uwija się jak mróweczka a ja tylko chodzę i pstrykam pamiątkowe fotki. Próbujemy wyprowadzić budowę do stanu zerowego i uwierzcie mi, jest to nie lada trudne zdanie ;)

Kanalizacja - ponad 50 metrów długości - koszmar.


A tutaj widok na naszą przyszłą piwnicę i resztę "posiadłości".
W sobotę Sławek zabrał się ostro do roboty i zbudował szopę. Miała być Roma a powstał dom z bali
, od biedy moglibyśmy w nim zamieszkać. Mnie się bardzo podoba, cały dzień spędził na jej budowaniu. Dzisiaj w nocy była burza, szopa na szczęście przetrwała niestety wiatr porwał papę z dachu więc trzeba powtórzyć tą część pracy. Jutro zaczynają się wykopy pod kanalizację a później to już fundamenty. No i niech się rusza nareszcie, powoli ale do przodu.






Komentarze