Modern Gallery
Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Napisz
PANEL

piasek | Obserwuj

2014-05-11

Zalewanie stropu Dodaj do ulubionych 

Nadszedł w końcu ten dzień - piątek 9. maja. Kiedyś był to Dzień Zwycięstwa, tym razem to my odnieślimy zwycięstwo w nierównej walce z materią nieożywioną w postaci stropu. A było to tak.

Z samego rana panowie Wykonawcy dokończyli różne drobiazgi, które im zostały.

Wykopali doły pod stopy fundamentowe dla słupków przed wejściem.

Zdjęcie do wpisu: Zalewanie stropu

Przygotowali i osadzili zbrojenie do tych słupków.

Zdjęcie do wpisu: Zalewanie stropu

Zaszalowali dziurę na schody.

Zdjęcie do wpisu: Zalewanie stropu

Nieco wzmocnili zbrojenie.

Zdjęcie do wpisu: Zalewanie stropu

Dołożyli jeszcze kilka stempli i uporządkowali teren, żeby się nie potykać o jakieś sprzęty, czy materiały.

Na 15:00 mieliśmy umówioną pompę i pierwszą gruszkę do betonu. Jednak chwilę musieliśmy poczekać, bo panowie od betonu przyjechali dopiero o 15:40.

Zdjęcie do wpisu: Zalewanie stropu

W miarę sprawnie pompa się rozłożyła i zaczeło się wylewanie betonu na strop nad garażem.

Zdjęcie do wpisu: Zalewanie stropu

Beton był trochę zbyt gęsty, więc panowie musieli ostro wziąć się za jego rozgarnianie i wygładzanie.

Zdjęcie do wpisu: Zalewanie stropu

Oczywiście w użyciu była również maszyna wibrująca, szczególnie wykorzystywana w trzpieniach i podciągach.

Zdjęcie do wpisu: Zalewanie stropu

Pierwsza gruszka skończyła się po zalaniu garażu i wieńca prawie dookoła budynku. Na szczęście druga gruszka już stała i czekała na swoją kolej.

Zdjęcie do wpisu: Zalewanie stropu

Wykonawcy bardzo się starali, żeby strop był jak najrówniejszy i gładzili go listwami podobnie, jak podczas zalewania zera. Oczywiście na czas gładzenia pompa była wyłączana. Panu od pompy było wszystko jedno (ma płacone od godziny), natomiast pan od gruszki trochę narzekał i marudził.

Zdjęcie do wpisu: Zalewanie stropu

Na koniec jeszcze po kropelce pod słupki wejściowe i pompa zaczęła się czyścić i składać.

Zdjęcie do wpisu: Zalewanie stropu

Pan od gruszki oznajmił, że ma dla nas jeszcze jakieś 3 kubiki betonu. Szybko stwierdziliśmy, że jedynym miejscem, gdzie można to wlać, to podjazd przed garażem. Pan Wykonawca poprosił o lekkie rozrzedzenie betonu i przystąpiliśmy do opróżniania gruszki.

Zdjęcie do wpisu: Zalewanie stropu

Na szczęście okazało się, że betonu nie było więcej niż 2 kubiki i to po rozrzedzeniu. Tak czy owak, mamy solidną podbudowę podjazdu do garażu.

Zdjęcie do wpisu: Zalewanie stropu

Tak finalnie wygląda nasz świeżo wylany strop. Widać, że nad garażem (po prawej) beton jest mniej równy, a to dlatego, bo pierwsza gruszka była gęstsza i Wykonawcy nie nadążali rozprowadzać tego betonu. Dodatkowo jeszcze chwilami przyświecało mocne słońce, przez co beton szybko gęstniał. Beton z drugiej gruszki był trochę rzadszy i Wykonawcy robili więcej przerw na równomierne rozprowadzenie i wygładzenie.

Zdjęcie do wpisu: Zalewanie stropu

Całość zajęła nam blisko 3 godziny. Pan od drugiej gruszki stwierdził, że był to najdłużej wylewany strop w jego 20-letniej karierze :) Zużyliśmy 18 kubików betonu choć spodziewaliśmy się, że będziemy musieli jeszcze domówić 2-3 kubiki. Betoniarnia była w pogotowiu, ale okazało się, że wystarczyło a nawet zostało na podjazd.

Pan gruszkowy pomimo swego marudzenia pozytywnie nas zaskoczył, bo po umyciu gruszki pozostałą wodą umył nam ulicę zabrudzoną kołami od pompy i gruszek.

Niespełna pół godziny później spadł deszcz. Na szczęście nie był zbyt intensywny i nie wyrządził żadnych szkód. Pozostało więc tylko czekać i podlewać.

 

 

3 Komentarze
Data dodania: 2014-05-11 08:53:36
Gratulujemy zakończenia kolejnego jakże ważnego etapu :-) my rownież w nadchodzącym tygodniu będziemy zalewac strop i schody. Pózniej będzie juz mozna patrzeć na wszystko z góry, oczywiście w tym pozytywnym znaczeniu ;-) w dodatku bez wspinania sie po drabinie.
odpowiedz
piasek  
Data dodania: 2014-05-11 10:14:23
U nas też będą lane schody, ale będziemy musieli na nie chwilę poczekać. Pozdrowienia
odpowiedz
uluska  
Data dodania: 2014-05-11 14:45:11
Gratuluję postępów
odpowiedz
piasek Obserwuj bloga
statystyki bloga
Odwiedzin bloga: 298194
Komentarzy: 1434
Obserwują: 212
Wpisów: 339 Galeria zdjęć: 1504
Projekt WŁASNY (HAMILTON IV)
BUDYNEK - dom wolnostojący , parterowy z poddaszem bez piwnicy
TECHNOLOGIA - murowana
MIEJSCE BUDOWY - dolnośląskie
ETAP BUDOWY - VII - Wykończenia
Polecane linki