Zaczynamy
Dodaj do ulubionych
Udostępnij
Tytuł bloga wprawdzie zapożyczony od Pani Kalicińskiej, ale idealnie opisuje okolicę, w której już niedługo (mam taką nadzieję) będzimey mieszkać. Niespełna 1,5 km za naszym nowym-przyszłym domkiem, wijąc się licznymi zakolami, rozlew się rzeka Ina.
Kilka lat temu znależliśmy działkę położoną w okolicy naszego miasta, na wsi. Wokół cisza, spokój, las. Kupujemy??? ... Kupiliśmy, ale jeszcze czekaliśmy. Były plany, ale nic konkretnego. Kiedy powiększyła nam się rodzina, trzeba było przyśpieszyć realizację planów, bo w dwupokojowym mieszkaniu zrobiło się nieco ciasno.
To miał bć dom naszych marzeń, więc zdecydowaliśmy się na projekt indywidualny, tak by każdy kawałek posadzki, każde pomieszczenie odpowiadało naszym potrzebom. W lutym tego roku odebraliśmy pozwolenie.
Potem zaczęliśmy szukać wykonawcy. Okazało się, że to nie takie proste, że w cale nie "walą" oni drzwiami i oknami. Poza tym każdy ma swoje rację i dobre rady. I bądź tu mądry drogi Inwestorze czy heba w konstrukcji dachu jest potrzbna, czy może lepiej płatew, a w zasadzie to po co zdrojenie w fundamencie ... Ale udało się, mamy poleconego.
W między czasie trzeba było załątwić jeszcze prąd na budowę i wodę. Z prądem trochę jesteśmy opóźnieni, ale na szczęcie wykonawca ma agregat, a z wodą też nie jest bajka. Ta na budowę będzie od sąsiada (dziękujemy za uprzejmość), ale trzba wyjaśnić kwestię włączenia się do wodociągu, bo wyszyły rozbieżności między warunkami przyłączenia a projektem.
Wykonawca wszedł na plac budowy 5/04/2017. Geodeta wyznaczył gdzie powinien kopać i od piątku jesteśmy dumnymi posiadaczami dziury w ziemi.

Pojawił się też pierwszy problem. W związku z tym, że nie chcieliśmy mieć schodów przed drzwiami wejściowymi, dom został zaprojektowany na równi z poziomem gruntu. W praktyce okazało się, że jest posadowiony niżej niż poziom drogi, przy której stoi ... zatem pierwsze koty za płoty, a za nami pierwsza zmiana w stosunku do projektu - wykop jest płytszy o jakieś 10 cm, więc będziem mięli jednak mały próg wogół domu, ale przy najmniej woda nie będzie nam zaglądała do domu.
Dziś nasz stan posiadania nowego domu nieco się zwiększył. Mimo całodziennego deszczu (ani na chwilę nie przesało padać), panowie z ekipy wylali pierwszy beton.

Co przyniosą nam kolejne dni, doniosę w nastepnych wpisach.
Komentarze