O nie! To się naprawdę dzieje. Buduje dom.
Dodaj do ulubionych
Udostępnij
W co ja się wpakowałam? To się naprawdę dzieje. Buduje dom. A wszytko to wina Pani Danusi.
Tak mi się w życiu poukładało, że od 10 lat mieszkam w kolejnych wynajmowanych mieszkaniach. Mam jednak 3000 metrów cudnej leśnej działki nie daleko Warszawy. Jest na niej owszem stary letniskowy dom ale bez szans na przeżycie przy temperaturach -15. (Raz w szalony osób spędziłam tam sylwestra nocując przy tej temperaturze). Zima to jeden problem. Drugi to dojazdy do Warszawy.
Ale w weekend i latem....raj.
Dwa lata temu wybrałam się na wieczorny spacer. I poznałam Panią Danusie. Pani Danusia to osóbka blisko emerytury samodzielnie mieszkająca 3 działki dalej.
Od tego spotkania biłam się z myslami. Jak ona może to dlaczego nie ja?
Efektem tych myśli był 2 letni! proces uzyskiwania projektu, pozwolen, kredytu i telefon od firmy budujacej, że w poniedziałek o 10:00 mam być na działce bo przyjedzie ekipa od fundamentów.
Tym czasem o 6:15 rano dzwoni telefon : pani inwestor bo ja tu z koparką od Warszawy do Pani na budowę jadę, jestem w Kołbieli i gdzie mam skręcić?
PS. Przepraszam wszystkich kierowców w tym dniu. To nie ja wymyśliłam aby koparke z tak daleka ściągać i zatykac rondo w Kołbieli.:)
Komentarze