Modern Gallery
Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Napisz
PANEL

jarekipati | Obserwuj

2012-07-27

Dzień dobry

No więc tak....
Kupiliśmy działkę osiem (!) lat temu w nadziei, że kiedyś coś tu będzie. Z zapałem zabraliśmy się do koszenia i ścinania, kupowania gazetek budowlanych i ogrodowych... Dwa miesiące później skradziono nam samochód, później urodziła się Kika. I tak jakiekolwiek prace zeszły na dalszy plan, a działka tak sobie leżała i leżała. Raz skubały ją barany, innym razem kozy, a jeszcze innym razem zarastała pięknymi chaszczami i samosiejkami.

blog budowlany - mojabudowa.plTak było...

Jak wiadomo samo nic się nie zrobi. Niestety... Minęło kilka lat, cztery chyba, i postanowiliśmy się ogrodzić. Zamówiliśmy ekipę od czyszczenia terenu, chłopcy powycinali samosiejki, wycięli chaszcze. Następna ekipa postawiła na jesień płot z trzech stron, od frontu zostawiając tylko luźno naciągniętą siatkę. I tak znów zostało.

blog budowlany - mojabudowa.pl

W 2010, w maju posadziliśmy sobie 40 tujek, z których krótko przed Wszystkimi Swiętymi 24 wykopano i nocną akcją wywieziono. Pewnie na targ, żeby mogły wkrótce  ozdobić groby zacnych przodków.
Jakby tego było jeszcze mało, w połowie listopada huragan zwiał nam blaszany garaż, który górale spod Nowego Targu postawili nam latem. Lipna to była konstrukcja, więc garaż poleciał hen wysoko ponad płotem i wylądował dopiero na drzewach sąsiedniej parceli. Byłam wtedy w piątym miesiącu i mama mówiła, że jakiś zły omen wisi nad tą działką.

blog budowlany - mojabudowa.plGaraż w naprawie... Przyleciał spowrotem :)

Ale, jak mówił Winston Churchill, "Never give up! Never! Never! Never!" :) I pewnie dotyczy to bardziej mojego męża niż mnie. On się nie poddaje tak łatwo. W styczmiu, zupełnie bez pieniędzy, ale za to z głową w chmurach, zaczęliśmy rysować sobie pierwsze projekty. Marzenia pozostały :)

W 2011, w czerwcu poszliśmy w końcu do architekta, a raczej Pani Architekt. Nie mogliśmy wybrać z gotowców nic, co by nas usatysfakcjonowało, więc musieliśmy się zdecydować na projekt indywidualny. W końcu dom to nie para butów, które się wymienia po zużyciu lub według mody. Projekt musiał być na miarę.

9 Komentarze
Data dodania: 2012-07-27 11:47:09
tak tak i co było dalej ...Bardzo fajny początek ...Pozdrawiam
odpowiedz
przemki  
Data dodania: 2012-07-27 11:52:04
super się czytało :P I co dalej ??: D
odpowiedz
Data dodania: 2012-07-27 12:14:24
Witamy...
Po takim początku, to teraz będzie tylko lepiej:) Witamy wśród budujących.Pozdrawiamy:)
odpowiedz
Data dodania: 2012-07-27 12:21:04
też czekam na ciag dalszy tej histori?Teraz juz bedzie dobrze napewno nie obejdzie sie bez nerwów i stresu ale to nic z radoscia jaka bedzie po zamieszkaniu:)
odpowiedz
Data dodania: 2012-07-27 12:21:07
Witajcie. Początek faktycznie ciężki... ale koniec na pewno będzie dobry :)
odpowiedz
Data dodania: 2012-07-27 12:45:34
ha hahahahaha czytałam niczym książkę, nie zostawiaj nas....pisz dalej, dobrze się czyta :)))))))))))))))))))))
odpowiedz
domeos  
Data dodania: 2012-07-27 17:50:52
Witam Pati interesujący wstęp, macie z mężem bardzo urozmaicone życie hahaha nuda Wam nie grozi czyli wszystko jest w porządku :)) Pozdrawiam serdecznie :))))))
odpowiedz
Data dodania: 2012-07-27 19:47:06
Łał, dzięki. Nie spodziewałam się takiego oddźwięku, a jednak :) Oj będzie się działo. Jak znajdę chwilę to jadziem dalej, tym razem do Szanownej Pani Architekt ;)
odpowiedz
domeos  
Data dodania: 2012-07-27 20:13:50
No proszę i jeszcze się ma poczucie humoru :)))
odpowiedz
jarekipati OBSERWUJ BLOGA
statystyki bloga
Odwiedzin bloga: 3608
Komentarzy: 16
Obserwują: 4
Wpisów: 9 Galeria zdjęć: 25
Projekt JAREK - WŁASNY
BUDYNEK - dom wolnostojący , parterowy z poddaszem z piwnicą
TECHNOLOGIA - murowana
MIEJSCE BUDOWY - okolice Bielska
ETAP BUDOWY - I - Fundamenty