Modern Gallery
Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Napisz
PANEL

karmelita--o--t | Obserwuj

2014-11-18

Jak to wszystko się zaczęło...?

         Od czasu ślubu, a może nawet już chwilę przed zaczęła nieśmiało kołatać nam myśl, że będziemy chcieli wybudować sobie swój własny dom. Co by nie mówić, jakich by się nie miało super bliskich, nie ma to jak być "na swoim". Od początku wiedzieliśmy, że nie ciągnie nas wielkomiejskie życie, a mieszkanie w bloku to byłaby dla nas ostateczność. Niestety nie mieliśmy działki pod budowę domu, a że sam fakt budowy traktowaliśmy bardziej w kategoriach marzeń, a nie planów to nie przykładaliśmy się za bardzo do poszukiwań. Wiedzieliśmy tylko gdzie byśmy chcieli, ale wówczas wydawało nam się to niemal nierealne, że uda nam się kupić działkę w tej lokalizacji. Właściwie zadecydował o tym przypadek, Wici po rodzinie zostały rozpuszczone, ze jesteśmy zainteresowani zakupem działki i tak mijał sobie czas...aż dostaliśmy wiadomość od wujka mojego Męża, że w lokalnej gazecie jest ogłoszenie o sprzedaży działki w mojej rodzinnej miejscowości. Po wstępnym przeanalizowaniu oferty nie było się za bardzo nad czym zastanawiać, ponieważ działek tu jest jak na lekarstwo, a poza tym liczą sobie za nie jak za zboże. Po trwających kilka miesięcy formalnościach, w grudniu 2012 roku staliśmy się posiadaczami własnej działki pod budowę domu. 
          Działka ma około 10,050metrów z czego około 70% stanowi kilkunastoletni las sosnowy. Od ulicy ma 26 metrów szerokości. Reszty parametrów musiałabym się doszukiwać w dokumentach bo nie pamiętam. Zlokalizowana jest w mojej rodzinnej miejscowości, niecały kilometr od moich rodziców i około 5-6km od rodziców mojego T.:-)Zdjęcie do wpisu: Jak to wszystko się zaczęło...?

2014-11-18

Dzień dobry :-) Do trzech razy sztuka...

Do trzech razy sztuka...
    Wreszcie, po wielokrotnych obietnicach składnych sobie samej, postanowiłam dołączyć do grona budujących swój wymarzony dom :-) Od samego początku, od kiedy zapadła decyzja, że budujemy właśnie Karmelitę, często zaglądałam na różne blogi poświęcone temu projektowi. Czasem w poszukiwaniu inspiracji, wskazówek, aby móc zwizualizować sobie nasz przyszły domek, a także, z nutką zazdrości pośledzić postępy prac u innych budujących :-)
     Aktualnie znajdujemy się mniej więcej w połowie zmagań, patrząc w tył czasem nie możemy uwierzyć, że tyle udało się już zrobić, patrząc zaś przed siebie widzimy ile jeszcze pozostało do końca. Chociaż...jako osoby wychowane w domach, a nie blokowych mieszkaniach, mamy już tę świadomość, że ta praca tak naprawdę nigdy nie będzie miała końca. 
Na obecną chwilę ani trochę nam to nie przeszkadza ani nie zniechęca, wręcz przeciwnie, czerpiemy wielką radość i satysfakcję z nawet najmniejszych postępów w naszym własnym "dorabianiu się" Zdjęcie do wpisu: Dzień dobry :-) Do trzech razy sztuka...
      PS. Posta zatytułowałam do trzech razy sztuka, ponieważ już dwa razy pisałam tą pierwszą notkę i dwa razy jakiś chochlik mi ją zjadł, mam nadzieję, że tym razem się uda :-)

karmelita--o--t Obserwuj bloga
statystyki bloga
Odwiedzin bloga: 429
Komentarzy: 3
Obserwują: 6
Wpisów: 7 Galeria zdjęć: 27
Projekt KARMELITA
BUDYNEK - dom wolnostojący , parterowy z poddaszem bez piwnicy
TECHNOLOGIA - murowana
MIEJSCE BUDOWY - mazowieckie
ETAP BUDOWY - VII - Wykończenia