Jak to wszystko się zaczęło...?
Od czasu ślubu, a może nawet już chwilę przed zaczęła nieśmiało kołatać nam myśl, że będziemy chcieli wybudować sobie swój własny dom. Co by nie mówić, jakich by się nie miało super bliskich, nie ma to jak być "na swoim". Od początku wiedzieliśmy, że nie ciągnie nas wielkomiejskie życie, a mieszkanie w bloku to byłaby dla nas ostateczność. Niestety nie mieliśmy działki pod budowę domu, a że sam fakt budowy traktowaliśmy bardziej w kategoriach marzeń, a nie planów to nie przykładaliśmy się za bardzo do poszukiwań. Wiedzieliśmy tylko gdzie byśmy chcieli, ale wówczas wydawało nam się to niemal nierealne, że uda nam się kupić działkę w tej lokalizacji. Właściwie zadecydował o tym przypadek, Wici po rodzinie zostały rozpuszczone, ze jesteśmy zainteresowani zakupem działki i tak mijał sobie czas...aż dostaliśmy wiadomość od wujka mojego Męża, że w lokalnej gazecie jest ogłoszenie o sprzedaży działki w mojej rodzinnej miejscowości. Po wstępnym przeanalizowaniu oferty nie było się za bardzo nad czym zastanawiać, ponieważ działek tu jest jak na lekarstwo, a poza tym liczą sobie za nie jak za zboże. Po trwających kilka miesięcy formalnościach, w grudniu 2012 roku staliśmy się posiadaczami własnej działki pod budowę domu.
Działka ma około 10,050metrów z czego około 70% stanowi kilkunastoletni las sosnowy. Od ulicy ma 26 metrów szerokości. Reszty parametrów musiałabym się doszukiwać w dokumentach bo nie pamiętam. Zlokalizowana jest w mojej rodzinnej miejscowości, niecały kilometr od moich rodziców i około 5-6km od rodziców mojego T.:-)

Komentarze