Modern Gallery
Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Napisz
PANEL

majolika | Obserwuj

2012-01-24

Kto smaruje, ten jedzie

Tyle teorii, a jak to wygląda w praktyce?
 
Od początku remontu , a to będzie już jakieś...hm.... dwa lata? powtarzałam jak mantrę: byle do wykończenia ( przy sprzątaniu ton 30-letniej wełny szklanej w 30- stopniowym upale), byle do wykończenia ( przy ocieplaniu poddasza), byle do wykończenia ( gdy po ociepleniu zaczął przeciekać dach), byle do wykończenia ( gdy zacierałam 400 m karton- gipsów) ....aż doszliśmy do tego wykończenia. W stylu mistrzowskim poszły takie banały jak elektryka, podłączenia ( może z wyjątkiem wody;), trzykrotne malowanie, restauracja klatki schodowej i powiem szczerze, że powoli ta łatwizna zaczynała mi się już nudzić. W pewnym momencie stwierdziliśmy z Tatą ( a było to jakiś miesiąc przed Gwiazdką)- eeee, jeszcze tylko podłoga, łazienka, dwa tygodnie i się przeprowadzam. W Sylwestra sponiewieram się na swojej ziemi. TEJ ziemi.
 
Skoro Tata powiedział że układanie gresu to łatwizna, to przyjęłam to za pewnik, w końcu to Tata, prawda? Nie wiedziałam, że on też nigdy wcześniej nie kładł płytek...
 
Zatem gdy się już o tym dowiedziałam, to na wszelki wypadek poprosiłam zaprzyjaźnionych właścicieli ekipy remontowej żeby zrobili mi błyskawiczne szkolenie. Kupiłam piwo, bo na oko tylko piwa brakowało ku pełni szczęścia i....to była piękna katastrofa.
Najpierw okazało się że nie mamy odpowiednich narzędzi, więc całą kasę przeznaczoną na autoprezent gwiazdkowy( który miał mi wynagrodzić rok bez urlopu, nowych ciuchów, butów, kina, restauracji i innych takich tam zupełnie zbędnych kobiecie dupereli)  upłynniłam w ciągu 10 min.
Sztuka wymaga poświęceń.
 
Tuż po tym jak nabyłam nieszczęsną piłę która WCALE nie jest ładna, nawet w połowie tak jak maszyna do karton-gipsów- podpatrzyłam, że od rodziców pod choinkę dostanę mopa parowego ....w tym momencie skończyło się moje dzieciństwo. 
 
Przyjechała Aga z Marcinem, moi guru remontowo- budowlani.
 
Zgodnie stwierdziliśmy że najpierw obowiązki, później przyjemności, skoczymy na chwilę na górę, nauczę się co i jak.....i to był wielki błąd, bo zdecydowanie powinniśmy byli zacząć od piwa. Aga, która trzaska całą łazienkę w jeden dzień tu nad jedną płytką potrafiła pastwić się pół h. Z godziny na godzinę ( a spędziliśmy ich w pozycji klęczącej 6) cała nasza trójka była coraz bardziej wkurwiona, tzn Aga z Marcinem klęli na Tubądzin, a ja cicho chlipałam w kącie, bo wiedziałam już że sobie  z tym sama nie poradzę.
 
 Poniżej dokumentacja pierwszego, feralnego dnia- czyli diabelskie początki, po których straciłam wiarę. Pierwsze paczki trafiły się jakieś pomarańczowe, otwieramy kolejne a tam płytki prawie białe- dokładnie widać to na środkowym zdjęciu. BTW, zamawiając Sabbia bianco myślałam że wszystkie będą takie jasne.Trochę się rozczarowałam...
 
 
Po wspomnianych 6h mieliśmy ułożone jakieś 3m.kw, czyli porażającą ilość. Dostałam mnóstwo cennych rad, ale i tak na koniec usłyszałam że przede wszystkim powinnam się pomodlić- bo oni sami by psychicznie nie wytrzymali. Po 3 metrach. A ja mam 60+.
Zatem najpierw napiłam się piwa, później odpuściłam układanie na jakieś dwaaaa albo i trzy tygodnie,  dalej regularnie pijąc piwo, rozważyłam propozycję udania się do kościoła ( w moim przypadku i tak niewiele by to dało, więc odpuściłam) i zabrałam się do roboty.... 
Nigdy wcześniej ręce nie trzęsły mi się tak jak przy tej pierwszej płytce. Nigdy.
Medytowałam nad nią chyba z godzinę,próbując doścignąć wzór niedościgniony, Agnieszkę. Moja pierwsza płytka przy jej kawałku wyglądała jak ząb opanowany przez parodontozę. Kilkanaście kolejnych również.
 
I tak to się ciągnęło przez kilka pierwszych dni, gdy kładłam oszałamiające pół metra dziennie ( w porywach do metra jednego) aż przyszedł Tata i dał mi rozgrzeszenie- rób, dziecko, jak potrafisz. Najwyżej kupimy gruby dywan.
 
No to robię.
 
Wiecej zdjęć świezo położonej pdłogi na w maju2.
 
 

 

6 Komentarze
Data dodania: 2012-01-24 10:02:53
Poprzyglądałam się zdjęciom i powiem, że płytki dobrze połozone są, chyba, że ja ślepa jestem ;))))). Nic, a nic nie widać krzywizn. A i jeszcze dorzucę, że płytki są bardzo ładne. Wniosek: płytki dobrze położone, trzeba kontynuować robotę ;))) Jeszcze raz zerknęłam na fotki i na 100% równo jest wszystko położone. No super, tak trzymać :)).
odpowiedz
Data dodania: 2012-01-24 11:23:20
A wiesz jaką krwawicą to jest okupione?;P Jakoś idzie, ale strasznie wolno trwa wypoziomowanie takiej lewo-prawo-tylno-przodo-skrętnej płytki. Do tego ta segregacja kolorów, muszę od razu przerzucić prawie siedemdziesiąt metrów ( ponad dwadzieścia kilo metr, przypominam)i posegregować, żeby zrobić cieniowanie od ściany do ściany...dobrze że efekt się przynajmniej podoba :)
odpowiedz
Data dodania: 2012-01-24 11:52:11
Z tym grubym dywanem to mnie rozbawiłaś na maksa :)))) Na zdjęciach nie widać żeby było bardzo krzywo !!!
odpowiedz
lilo82
Data dodania: 2012-01-24 14:54:52
Majolika mam nadzieję, że się nie pogniewasz ale pozwoliłam sobie napisać informację do Tubądzina jak kiepsko się spisał - chyba coś Ci odpisali w komentarzach. Pozdrawiam i wciąż mocno trzymam kciuki by się wszystko dobrze skończyło :-)
odpowiedz
Data dodania: 2012-01-24 21:20:07
Ha! Tak myślałam że to Ty;) Jutro poszukam faktur i umówię się na spotkanie, jak tylko będę coś wiedzieć dam znać.
odpowiedz
Data dodania: 2012-01-26 19:32:29
uwielbiam Twojego tatę! :))
odpowiedz
majolika OBSERWUJ BLOGA
statystyki bloga
Odwiedzin bloga: 225994
Komentarzy: 1351
Obserwują: 264
Wpisów: 530 Galeria zdjęć: 447
Projekt W MAJU 2
BUDYNEK - dom wolnostojący , parterowy z poddaszem z piwnicą
TECHNOLOGIA - murowana
MIEJSCE BUDOWY - Warszawa
ETAP BUDOWY - VII - Wykończenia