Modern Gallery
Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Napisz
PANEL

organistowka | Obserwuj

2014-08-26

Trójecka Dodaj do ulubionych 

Dzień był pochmurny. Ale drobny deszcz to nie kłopot, nawet bywa fotogeniczny :)

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Andrzej - szwagier ofkors - robi od dziś za Pana Majstra. Ściany rosną więc w oczach.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Dziewczyny pięknie i z przejęciem położyły trzecią warstwę maziajki.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Do ekipy dołączył także Teściu.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

I Janusz - siostrzeniec szanownej Małżonki mej. To ten co stoi. Szwagra Tadka  już poznaliśmy w poprzednim, odcinku.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Nawet Młody pomagał dziadkowi przy dobijaniu podłogi. Nikt nie obiecywał, że droga do posiadania własnego pokoju będzie lekka.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Teraz trochę  techniki. Na poszycie kupiłem płyty MFP - są lepsze od OSB bo: lepiej znoszą wilgoć, mają włókna w kilku płaszczyznach więc są odporne na zginanie wzdłuż i wszerz, są tańsze. Płyty przykręcamy wkrętami, na kleju aby podłoga nie skrzypiała. Drugi strop będzie już na taśmach wygłuszających bo działają tak samo a są tańsze.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Płyty muszą być od siebie oddalone na około 3mm - aby mogły spokojnie zmieniać rozmiar w razie nabierania wilgoci z domu i aby nie tarły o siebie, bo będzie skrzypieć.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Piła ręczna to jedno z niezbędnych narzędzi. Podobnie jak kątownik.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Gwoździe do gwoździarki są: gładkie (niezbyt dobre wyjście ale tanie), karbowane do połowy i karbowane po całości (najlepiej trzymają). Kupiłem dużo gładkich bo zdjęcie poglądowe na allegro przedstawiało karbowane a ja głupi nie zapytałem. No ale nic to, dokupiłem karbowane, a gładkie pójdą na garaż. Ważne także aby wiedzieć, czy gwoździarka akceptuje takie z pełną główką czy z główką w kształcie "D".

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Jak się robi jedną gwoździarką, ważne żeby mieć zapas prądu - czyli kilka baterii. No i gaz (jeśli gwoździe kupiono bez niego.

Narożnik, czyli korner zbijamy tak, aby z zewnątrz można było łatwo przybić płytę poszycia, a wewnątrz płytę gipsową.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Niestety jak mamy deszcz co parę dni, drewno przestaje wyglądać jak z reklamy tartaku.

W trakcie deszczu warto także zadbać o odpowiedni dach nad głową dla pilarza i w celu ochrony piły. Nasz, profesjonalny, wykonałem z Tatą w kilka minut ;) Siostra dowiozła parasol i zrobił się przytulny kącik kawowy.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Jak tylko zbiliśmy pierwszą ścianę, z racji ogromnej ilości osób na budowie (a to i tak ułamek rodziny) przystąpiliśmy do podnoszenia konstrukcji. Generalnie bułka z masłem - pod warunkiem posiadania odpowiednio dużej rodziny :) Zdjęcia pstrykał młody - dobrze, że był - bo byłyby nici z pamiątki.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Potem dobiliśmy belki podtrzymujące tymczasowo konstrukcję i przybiliśmy ścianę wzdłuż wyznaczonej na podłodze linii prostej licowanej  oczywiście z linią ściany. Warto wspomnieć, że do lica ściany dobiliśmy deseczki, aby przypadkiem nie wypchać ściany za  podłogę. Tylu krzepkich góroli, to i ryzyko jest.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

W trakcie całej operacji, Inwestorka z moją Siostrą dzielnie trzymały ścianę.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Nadproże - u mnie skrzynka składa się z dolnej i górnej belki, pomiędzy którymi jest z jednej strony zbita z dwóch belek listwa, potem trochę miejsca na izolację, po włożeniu której dobijemy pojedynczą listwę.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Po ustawieniu kolejnej ściany i narożnika, wypionowaliśmy obydwie ściany i usztywnili belkami ukośnymi, aby nie zgubić pionowania.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Buduję pierwszy dom w życiu, i od razu w szkielecie - czyli systemi kompletnie wyśmiewanym w Polsce. Dlatego dmucham na zimne i najpierw dom postawiłem w komputerze. Pozwoliło mi to na zapoznanie się z niespodziankami i dodatkowo umożliwiło dokładne rozrysowanie każdej ściany i umieszczenie na wydruku każdego wymiaru i rysunku każdej ściany.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Na koniec dnia stanęły dwie ściany, a trzecią wystarczy podnieść z rana.

Zdjęcie do wpisu: Trójecka

Jeśli czytasz tego bloga, i zastanawiasz się nad szkieletem to moje rady jak do tej pory:

  • zapytaj siebie co bardziej lubisz - mi chęci na mury nigdy nie przyszły, a po wymurowaniu ścian z bloczka definitywnie nie wyobrażam sobie, że miałbym murować jeszcze resztę, robota jest brudna, mokra, ciężka, przy drewnie trzeba myśleć (piszę o laikach jak ja, szwagrowie działają automatycznie) ale jest lżej i czyściutko (jeśli nie leje)
  • jeśli budujesz gospodarczo to cenowo jeśli chodzi o materiały, wyjdzie podobnie (liczyłem w excelu) natomiast czasowo - nie ma porównania, szkielet to inna klasa
  • jeśli budujesz z firmą, prawdopodobnie będzie drożej - bo konkurencja w firmach szkieletowych mniejsza
  • fundamenty to podstawa - muszą być idealne, a to znaczy, że zapewnienia murarza, że dwa cm to nie tragedia od razu olej i albo niech leje do milimetrów, albo zmień murarza
  • fundament z bloczków jest bardziej opłacalny do szkieletu, bo dom lżejszy
Nie jestem ekspertem, to porady laika. Więcej dowiecie się z blogów, na których ja zdobywałem wiedzę. domykanadyjskie.com lub domykanadyjskie.mojabudowa.pl. Płacą mi za reklamę tylko poradami, ale dzięki nim i kilku drogim książkom mam dziś pewność, że będę miał świetną chałupę.

8 Komentarze
filippoznan
Data dodania: 2014-08-27 13:52:04
wycena
Witam, czy masz już wstępne obliczenia, ile będzie kosztować drewno do szkieletu ? dziękuję
odpowiedz
Data dodania: 2014-08-27 18:17:55
Drewno około 28 tys, 27 płyty MFP i podobnie welna. Już wszystko kupiłem. To jest na cały dom.
odpowiedz
Odpowiedź do blog został usunięty
filippoznan
Data dodania: 2014-08-27 18:45:15
czyli materiał około 90 tyś ?
odpowiedz
Odpowiedź do organistowka
Data dodania: 2014-08-27 21:33:33
"Wielkogabarytowych" tak. Dolicz gwoździe - do gwoździarki lepsze około 1500zł na cały dom (około 0,10 za sztukę). Zwykłe pewnie nieco taniej. Do tego koszt fundamentów - u mnie jakieś 10tys z koparką. Ale mam strefę przemarzania na 1,2m - najniżej w PL. No i kwestia wełny - ja zapłaciłem dużo bo mam dobrą, drogą i więcej niż normalnie. 200mm i 70mm fabryka robi tylko na zamówienie.
odpowiedz
Odpowiedź do blog został usunięty
filippoznan
Data dodania: 2014-08-27 21:59:19
dziękuję za szybką odpowiedź :) zaglądam codziennie ;) powodzenia :)
odpowiedz
Odpowiedź do organistowka
Data dodania: 2014-08-29 07:50:40
Płyty MFP kosztowały około 12 tysięcy. Pomyliłem się.
odpowiedz
Odpowiedź do blog został usunięty
Data dodania: 2014-08-27 14:07:48
Mimo niepogody działacie ostro :) podziwiam i życzę jak najszybszego postawienia wszystkich ścian, aaa i najważniejsze pogody, tej ducha też ;) pozdrawiam
odpowiedz
madic27  
Data dodania: 2014-08-27 16:27:23
Nie ma to jak pomoc rodziny!Mokro wokoło ale Wam to nie przeszkadza,domek szybko powstanie!Pozdrawiam...
odpowiedz
2014-08-25

Początek szkieletu za nami. Dodaj do ulubionych 

Dziś weszliśmy na wyższy etap. Pierwszy strop to poważna sprawa. Od rana zmiana ciężarówki murarza na narzędziownię cieśli. Potem rozkładanie narzędzi na placu i można było zacząć. Pilarz dostał lekko zmodyfikowaną wersję stołu.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Do pomocy przybył także zięć szwagierki, Andrzej. I dobrze, bo czterech to całkiem optymalny skład. Dwóch składa konstrukcję, dwóch tnie i mierzy.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Majstrem był dziś kolejny ze szwagrów, jutro zastąpi go następny (jak już wiecie mam ich siedmiu). Generalnie praca była podobnie trudna jak przy fundamentach, ale nie taka wyczerpująca fizycznie. I ten zapach drewna...

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Do obiadu mieliśmy ustawioną belkę i przykręcone podwaliny. Muszą być impregnowane, a pod nimi jeszcze kładzie się folię, żeby wilgoć, która jakimś cudem wejdzie w ścianę fundamentową, nie weszła w ścianę drewnianą. Generalnie, w tym przypadku, trudno będzie o wilgoć, bo wody podskórne mamy na 10 metrach pod warstwą nieprzepuszczalnej gliny. Dookoła fundamentów będzie pełne odwodnienie z wypustem w skarpie za domem. Ale i tak dmuchamy na zimne, więc pod podwaliną położyłem grubą folię, jak na ławach.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Na belce wzdłuż domu, opierać się będą belki pierwszego stropu. Można by zamówić takie długie aby ich nie łączyć, ale to ryzykowne, bo przy takiej długości drewno mogło by być krzywe. Dlatego łączymy dwie belki po 4,11m. na środku.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Przed budową zaoszczędziłem około 4 tysiące na tym, że po urzędach chodziłem sam, a nie projektant. Dzięki temu m.in. kupiłem gwoździarkę gazową Paslode IM350+ - spisuje się świetnie, tylko magazynek jest za mały.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Na odpowiednich fundamentach belki poziomują się same, na kiepskich trzeba by kombinować.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Poniżej widać wzmocnienia pod ścianę wschodnią, takie same są pod ścianą zachodnią. Chodzi o to aby każda ściana opierała się na poprzecznych belkach w module co 40 lub co 60cm. Takie same wzmocnienia jutro dostaną ścianki działowe na parterze.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Crawl space to kapitalna sprawa: takie podpiwniczenie jest przede wszystkim tanie, a jeśli, jak u mnie ma 1,4 metra, to dodatkowo robi się z tego całkiem niezła piwniczka na spiżarnię oraz składzik. No i jest ciepłe.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Deska łącząca belki stropowe. W ekipie szwagra nazywana "Kuba". Dobijamy ją gwoździami.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Podwaliny przykręcamy do ścian fundamentowych takimi śrubami utopionymi w betonie. Nakrętka zasadniczo wystarczyłaby jedna, ale dwie nie zaszkodzą. Śruby jutro poskracam, aby nie bruździły przy zakładaniu wełny.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Na koniec dnia mieliśmy zbitą praktycznie całą konstrukcję stropu. Pozostało tylko dobić wzmocnienia pod trzy krótkie ściany i przybić płyty.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

Strasznie się cieszę, że wybrałem szkielet. Wiedziałem, że mi się spodoba, ale nie, że aż tak :D

Zdjęcie do wpisu: Początek szkieletu za nami.

3 Komentarze
Data dodania: 2014-08-25 22:56:14
Jakie piękne postępy! I piękne zdjęcia! Pozdrawiam:-)
odpowiedz
marcelina
Data dodania: 2014-08-25 23:39:38
Z Twojego bloga spokojnie można nauczyć się stawiąc szkieleciaka:) Zdjęcia pierwsza klasa!
odpowiedz
Data dodania: 2014-08-26 22:02:23
Aż tak to raczej nie. Lepiej odwiedź blogibudowlane.pl - ja uczyłem się od nich ;)
odpowiedz
Odpowiedź do blog został usunięty
2014-08-24

I po bólu... Dodaj do ulubionych 

Trochę zaległości się porobiło. Chyba zrozumiecie ;)

Środę chłopaki rozpoczęli od zakończenia ściany południowej, potem złapali się za wymierzanie wysokości szalunku wieńca. Od rana rozpoczął pracę jako pilarz mój Tata. Pierwszy - i na początku jedyny - członek mojej rodziny, który od pierwszej przymiarki do szkieletu gorąco mnie popierał. 3 lata na kontraktorce w USA za komuny zostawiły trwały ślad w Jego pamięci, który przybrał postać awersji do murowanych bunkrów made in Poland. Nawet marzył że kiedyś rozwali swój dom i zrobi taki jak w Stanach.

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Tata jest mistrzem w dokładności, więc nawet przez sekundę nie zastanawiałem się, kto będzie przycinał konstrukcję na budowie. Nie było po prostu innej opcji.

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Gustowny pas ciesielski ma już jakieś 30 lat. Jest skórzany i z Hameryki. Wtedy - w roku 1988 w Polsce taki pas z narzędziami Stanleya to był rarytas. Narzędzia zresztą do dziś spisują się świetnie.

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

W środę zalaliśmy także wylewkę w spiżarence, która będzie pod kuchnią. Wejście zrobię w podłodze. Chodzi o mniej więcej takie coś, tylko nie na samo wino ;) :

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Prace odbywały się pod czujnym okiem Inwestorki i gradem pytań dwóch bajtli z sąsiedztwa. Majster Marek dzielnie odpierał ataki.

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Powiesiłem też tablicę informacyjną. Kolejny, po pozwoleniu na budowę, pic na wodę. No ale być musi.

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Dzień zakończyliśmy rozpoczęciem szalowania wieńca. Na koniec fotka na ścianę:

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Czwartek był deszczowy, murarze mieli inną robótkę też na miejscu ale pod dachem więc udałem się do Tauronu podpisać umowę na przyłącz energetyczny. Termin do końca sierpnia 2015 ale Pani powiedziała, że raczej będą starać się zrobić to tej jesieni. Wykonawcą jest firma z mojej wioski, szefa znam, więc pewnie pójdzie szybko, pod warunkiem, że Tauron wszystkie papierki szybko załatwi. Woda ma być robiona we wrześniu - będzie ciągnięta nowa linia w tym czymś co biegnie wzdłuż mojej działki i nazywane jest drogą gminną. Po przywiezieniu  10 ton tłucznia po traktorze zostały mniej więcej 30cm koleiny - już wiecie dlaczego nazywam to wyrobem drogopodobnym. Sytuacja z drogą w ogóle jest dziwna, ale to temat na długą opowieść okraszoną przekleństwami.

Po południu wyszło słońce więc Tata dociął szalunki a ja powiązałem zbrojenie wieńca. Wierciłem co metr dwie dziury w pustakach i do tego nabijałem pręty pionowe, potem do nich wiązałem poziome pręty zbrojenia.

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

W piątek wystartowaliśmy ostro z wieńcem. Zaszalowanie do końca to był właściwie moment i odpaliliśmy betoniarkę. Potrzeba było około 1,5 kubika betonu - za mało na gnanie pompogruszki, a na "drodze" było i tak za miękko żeby wjechała. No to poradzilim sobie bez nowoczesności ;)

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Następnie moją własną ciężarówką przywiozłem trochę desek na rampę dla taczki, bo postanowiliśmy wylać jeszcze beton w "crawl space" czyli pustej przestrzeni pod pierwszym stropem drewnianym. Normalnie nie trzeba tego robić, wystarczy rozciągnąć folię aby wilgoć trzymać pod nią, ale normalnie ta przestrzeń ma około 60cm. A jak przestrzeń ma prawie 1,5m wysokości to głupio jej nie wykorzystać na jakiś składzik.

A zakup Peugeota 206SW to była moja najlepsza decyzja samochodowa w życiu. (najgorszą zdaniem Żony i Mamy był zakup "Zastawy" przed laty). No ale dwieścieszóstkę polecił kolejny szwagier - mechanik.

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

W tym czasie chłopaki kończyli wieniec a Tata kończył malowanie pustaków pierwszą warstwą dysperbitu. To takie czarne mazidło aby ściana nie piła wody. Będą tego cztery warstwy właściwe, ta na zdjęciu to warstwa pierwsza - rozcieńczona wodą.

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

W międzyczasie przyjechała kawiarnia:

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Śliwki w placku oczywiście z własnego drzewka.

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Potem wylewka w podpiwniczeniu. Dopiero w komputerze zauważyłem, że ktoś się bawił aparatem. W związku z czym, będę miał nie tylko selfie z budowy.

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Jak widać w wieńcu zatopiłem szpilki gwintowane fi 12. Nie giąłem ich, tylko na końcu wkładanym w beton dawałem nakrętkę i szeroką podkładkę aby dodatkowo utrudnić wyrwanie szpilki z wieńca. Do tych śrub będzie dokręcana podwalina - belka (pod nią folia) do której przybijemy pierwszy strop.

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

I to był koniec prac w piątek. Można było wypić pierwsze piwo ze szwagrem z okazji zakończenia najtrudniejszego, najbardziej nieprzewidywalnego  i najbardziej nielubianego etapu prac.

W sobotę koło południa zbiłem szalunki, godzinę wcześniej polewając wieniec wodą. Polewałem go właściwie co kilka godzin aż do wieczora. Dziś polewa go deszcz. Zamalowaliśmy też z Tatą i Siostrą drugą warstwę maziajki.

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Wieniec wyszedł prawie idealnie, nawet szpilki ułożyłem w osi.

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Całość w środku wygląda  może nie imponująco, ale nie ma już gliny.

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Zdjęcie do wpisu: I po bólu...

Nie zalałem dwóch fragmentów w których jeszcze będzie kopanie: pod wodę oraz pod doprowadzenie gruntowego wymiennika ciepła. Niestety aby koparka mogła wjechać i kopać GWC musi być kilka dni słońca. Bo to 60 metrów w skarpie. A woda będzie - jaki pisałem - dopiero we wrześniu.

Od jutra będzie bardziej widowiskowo - zaczynamy szkielet.
 

2 Komentarze
Data dodania: 2014-08-24 19:40:23
Gratulacje i czekamy na więcej - zdjęcia rewelacyjne! :D
odpowiedz
madic27  
Data dodania: 2014-08-24 20:21:19
zgrabnie Wam pracę postepują!super:-)pozdrowienia...
odpowiedz
2014-08-19

Fundamentów ciąg dalszy. Dodaj do ulubionych 

Dzień był pracowity - nadwyrężyłem chyba wiązadło w kolanie (ja, fan roweru). No ale pustaki swoje ważą a rozładowanie 900 sztuk swoje robi, nawet w czwórkę. Końcowe trzy palety rozładował już kuzyn, mój Syn chrzestny. Młody piłkarz to kolana ma mocniejsze :) Ja robiłem za starszego betoniarkowego.

Stanęły już trzy ściany. Co godzinkę lekko nas polewało po kilkanaście minut, ale na plecy opalone na wściekłą czerwień to świetna ochłoda. Jutro postaramy się zamknąć ten etap. Pogoda z pewnością dopisze.

No i fotki:

Łorkujące łomeny - jak to mówią polonusi:
Zdjęcie do wpisu: Fundamentów ciąg dalszy.

Trochę reklamy - powiesiłem w końcu banner:
Zdjęcie do wpisu: Fundamentów ciąg dalszy.

Rzeźba jest, z masą krucho:
Zdjęcie do wpisu: Fundamentów ciąg dalszy.

Podobnie się skupiam jak gram - znaczy skupienie dobra rzecz w każdym fachu:
Zdjęcie do wpisu: Fundamentów ciąg dalszy.

Zdjęcie do wpisu: Fundamentów ciąg dalszy.

Chłopaków szczerze polecam, robią głównie wykończeniówkę, solidnie, w dobrej cenie i bez akcji pod tytułem "będzie dobrze, szefie" ;)
Zdjęcie do wpisu: Fundamentów ciąg dalszy.

Powiem tak: jeśli chodzi o mnie, wybór bloczków zamiast lanych w szalunek ławic to był strzał w dychę. Swoje ważą i unosić się nieco trzeba, ale kosztowo to najlepsze rozwiązanie. Szalunek do wynajęcia drogi, a robienie go z desek z lasu to prosta droga do krzywych ścian. Niby pod ziemią, ale i tak krzywe.
Zdjęcie do wpisu: Fundamentów ciąg dalszy.

Deszczu trochę dzisiaj było, ale lekki i rzadki, prawie dla ochłody.
Zdjęcie do wpisu: Fundamentów ciąg dalszy.

Zanabyłem też tablicę, jutro zawiśnie.
Zdjęcie do wpisu: Fundamentów ciąg dalszy.

Ściana jest szczerbata - w przerwach będą kratki do wentylacji przestrzeni podpodłogowej. W domu z taką przestrzenią (crawl space) to konieczność. Kratki można kupić na wymiar (wersja dla kasiastych) albo zrobić samemu (wersja dla oszczędnych).
Zdjęcie do wpisu: Fundamentów ciąg dalszy.

Dzisiejszy finisz:
Zdjęcie do wpisu: Fundamentów ciąg dalszy.

Pamiętajcie - na budowie zawsze powinniście mieć fajki i piwo dla murarza:
Zdjęcie do wpisu: Fundamentów ciąg dalszy.

Szczerbata ściana od góry:
Zdjęcie do wpisu: Fundamentów ciąg dalszy.

Wariacja na temat wczorajszej miarki:
Zdjęcie do wpisu: Fundamentów ciąg dalszy.

Zakupiłem też dysperbit do izolowania ścian i pędzle dla malarza (zapewne będę to ja)
Zdjęcie do wpisu: Fundamentów ciąg dalszy.

Powoli kończę etap ziemny. Oczyszczalnię ścieków i GWC zostawiam sobie do kopania jak będzie więcej dni słonecznych - pewnie we wrześniu. Bo to na skarpie i koparkowy by miał raczej marne szanse na przyczepność. Jest to, moim zdaniem, etap najbardziej nieprzewidywalny - nie da się przewidzieć godzin pracy koparki i wyliczyć dokładnie piasku, żwiru i zasypki do odwodnienia. Liczenie materiałów na konstrukcję i izolację to przy tym aptekarska robota.

Mam też coraz więcej chętnych do oglądnięcia jak to będzie wyglądało za dwa-trzy tygodnie. Ciekawie być pionierem, zwłaszcza na "murowanym" Podhalu. No i ostatnie zaskoczenie - dom wyznaczony sznurkami wydawał się mały, projekt też mieści się w kategorii domów małych a po wybudowaniu tych ścianek, stwierdziliśmy z chłopakami, że to jednak kawał chałupy będzie.

6 Komentarze
marcelina
Data dodania: 2014-08-19 20:07:57
Super zdjęcia i bardzo fajnie pisane!
odpowiedz
Data dodania: 2014-08-19 20:43:19
Z miłą chęcią poobsewuję Wasze zmagania na blacu boju ;) Świetna rodzinka, oby do końca pomocy nie szczędzili heh! Aaaa i zapomniałabym Gratuluję rozpoczęcia i czekam na kolejną extra relację ( toż to artystyczne zdjęcia są ;D ) Pozdrawiam!
odpowiedz
hawaje  
Data dodania: 2014-08-19 21:33:51
Super robota!!!!!!!!!!!!
Dzięki za kapitalne podejście do sprawy budowania.Jak widać na załączonym obrazku ogromna to frajda, gdy człowiek sam umie dużo rzeczy zrobić, a z drugiej strony ma do tego chęć!.Też będziemy budować tyle ile się da" własnymi ręcami". Tak trzymać i udanego murowania.
odpowiedz
Data dodania: 2014-08-19 22:39:58
1,5 roku temu nie wiedziałem co to jest jętka. Nie każdy może zrobić prawie wszystko, mi tryb pracy pozwolił na wiele czytania i uczenia się. Dzięki temu jeśli oprócz koparkowego będzie potrzebny specjalista to tylko elektryk (a i tak raczej tylko do podpięcia tablicy). No i dobrze mieć całe mnóstwo szwagrów :D
odpowiedz
Odpowiedź do hawaje
sister
Data dodania: 2014-08-19 22:29:28
7 palet bloczków w dwa dni jesteśmy prze baby w końcu góralki :) fitness rozpoczęty,oj ciężko jutro będzie.
odpowiedz
madic27  
Data dodania: 2014-08-20 08:58:55
relacja i zdjecia z budowy jak zawsze na wysokim poziomie,tak trzymać!gratuluję postępow i pozdrawiam...
odpowiedz
2014-08-18

Pierwsze ścianki Dodaj do ulubionych 

Jak przewidziałem, tak było: po zalaniu ław lało trzy dni - nie musiałem więc polewać ław. Sobota i niedziela słoneczne - działka przeschła i dziś Pan z pustakami na fundamenty nie musiał się zakopywać w trawie. Trudniej miał dostawca płyt MFP - bo auto tylko z napędem na tył. Ale daliśmy radę. W związku z rozładunkiem płyt i dość późnym przyjazdem pustaków murowanie właściwe wystartowało koło południa.

Najpierw należało pozbyć się "kozy" w przekątnych naszego domowego prostokąta. I tu moja licealna miłość do geometrii okazała się pomocna. Potem to już właściwie formalność: szwagier z kolegą po prostu murowali a reszta chętnych miała fitness przy rozładowywaniu pustaków, obsłudze betoniarki i przebieżkach z taczką pełną zaprawy.

Szwagierki przy robocie:

Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Inwestorka i zajęcia fitness ("styl na pustaka") - uważa zresztą, że masę już ma, więc pracuje obecnie nad rzeźbą:
Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Mierzenie precyzyjne:
Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Likwidacja "kozy":
Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Szanowna Inwestorka przy robocie:
Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Ekipa rodzinna:
Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Siłownia zmechanizowana - prądu użycza dobry sąsiad, podobnie wody, umowa w elektrowni czeka na podpis, woda będzie robiona niedługo wraz z utwardzeniem "wyrobu drogopodobnego" którym obecnie jeździmy:
Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Fundamenty będą markowe - muruje Marek a drugi Marek dowozi zaprawę i podaje pustaki:
Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Pełne skupienie fachowca:
Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Autoportret czyli selfie albo, jak to mówi kolega samojebka - innych raczej nie będzie, zawsze stoję po drugiej stronie aparatu:
Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Nawet przy czterech ludzikach na budowie niezbędnym sprzętem jest hi-fi stereo:
Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Płyty MFP są tańsze od OSB a zarazem lepsze w kwestii odporności na zginanie i zawilgocenie. Pójdą na cały dom - stropy, ściany i dach. Nie chciało mi się bawić w kupowanie dwóch typów.
Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Prawie cały dom już stoi - tylko w częściach. Brakuje jeszcze blachy na dach i płyt KG z rzeczy grubszych. Reszta to najkosztowniejsze drobiazgi :)
Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Dzień zakończył się optymistycznie - chyba w nocy nie będzie lało. Jutro na pewno nie ;)
Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Na koniec kilka pstryków, z pewnością zawieszę je na ścianach w nowym domu.
Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Zdjęcie do wpisu: Pierwsze ścianki

Plan na jutro? Być może uda się dokończyć murowanie i zaszalować wieniec. I tu jest zagwozdka: ostatnia wizyta pompogruszki kosztowała mnie remontowanie narożnika dachu stodoły sąsiada. Postaramy się jutro uniknąć zaczepienia w wąskim przejeździe. Sprawa druga - nie mniej ważna - muszę w końcu powiesić banner firmy, której właścicielka od ponad roku wysłuchuje cierpliwie moich pytań i udziela pomocy.

To dzięki blogom prowadzonym przez firmę Inez - http://www.blogibudowlane.pl/ - zdecydowałem się na szkielet i poznałem wiele szczegółów technologii. Pani Agnieszka jest bardzo kontaktowa i lubi dzielić się wiedzą, gdyby nie to, że stać nas na baaaaaardzo mały i oszczędny dom (jestem wrogiem kredytów - taki typowy górol z Podhala), "Inez" by z pewnością budowała nasz 400-metrowy pałac z wieżyczkami i fosą oraz garaż na Aston Martiny i Bentleye ;) A na poważnie - nie znam w tej chwili firmy z PL lub USA, która by tak dobrze prowadziła rejestrację swoich robót i dzieliła się wiedzą w sieci. Za darmo! A przeczytałem przez ostatnie półtora roku tysiące stron polskich i amerykańskich o tej tematyce. Jeśli szukacie firmy do budowy szkieleciaka, polecam!

4 Komentarze
Data dodania: 2014-08-18 21:36:19
Gratulujemy serdecznie ! Prócz ekstra roboty, macie wspaniałą rodzinkę, no i focie są ideał! Ręka, oko i sprzęt - marzenie ;-))) Pozdrowienia serdeczne i powodzenia dalej!
odpowiedz
Data dodania: 2014-08-18 22:16:53
Dzięki. Miło mi. W rodzinie jestem znany jako wariat z aparatem więc nikogo nie dziwi ani nie drażni, jak robię sobie przerwy na pstryk ;)
odpowiedz
Odpowiedź do bajanowy-guliwer
Data dodania: 2014-08-18 21:54:33
Mimo, iż nie buduję kanadyjczyka, na tym właśnie blogu znalazłam kiedyś projekt "Domek ciepły" często go oglądałam, bo kiedyś myśleliśmy o tym projekcie- fajnie jest zrealizowany, m.in. łazienka jest super:-) Zdjęcie z miarką- piękne!!!
odpowiedz
Data dodania: 2014-08-18 22:15:34
Trochę go podrasowałem. Nie chcemy kominka a schody zachodzą na pomieszczenie gospodarcze żeby max wykorzystać przestrzeń. Łazienki w jednym pionie trzy metry od bufora z wodą to był priorytet. Nie lubię marnotrawstwa przy budowie i potem w użytkowaniu.
odpowiedz
Odpowiedź do dom-na-maxa
organistowka Obserwuj bloga
statystyki bloga
Odwiedzin bloga: 53059
Komentarzy: 245
Obserwują: 77
Wpisów: 63 Galeria zdjęć: 428
Projekt Ciepły domek
BUDYNEK - dom wolnostojący , parterowy z poddaszem bez piwnicy
TECHNOLOGIA - drewniana-szkielet
MIEJSCE BUDOWY - Maniowy
ETAP BUDOWY - VII - Wykończenia
Polecane linki