Modern Gallery
Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Napisz
PANEL

paciorki | Obserwuj

2016-09-11

Czekamy. Czekamy... Czekamy! Dodaj do ulubionych 

Najczęstszą odpowiedzią na pytanie: 'jak tam budowa?' jest - czekamy!

Najpierw czekaliśmy na warunki przyłączenia mediów, potem na warunki zabudowy, następnie na decyzję ZIKiTu w sprawie zjazdu, aż w końcu wyczekaliśmy się na pozwolenie na budowę. I myśleliśmy, że na tym nasze czekanie się skończy. Ale nie! Teraz czekamy na projekt organizacji ruchu i na podział działki... i tak czekamy już 21 miesięcy! Ale od początku :) 

Nazywamy się Ela i Krzysiek, pobraliśy się w lipcy 2014 roku, dostaliśmy kawałek działki od Babci, mieliśmy nadzieję szybko załatwić formaloności i w 2015 roku postawić nasz dom. Tak... byliśmy młodzi i naiwni. 

Nie wiem czy tak działają wszystkie Wydziały Architektury w naszym kraju, czy ten krakowski jest wyjątkowy... ale na warunki zabudowy czekaliśmy 11 miesięcy. Może byłoby szybciej gdybyśmy robili WZ tylko dla naszego domu, ale działkę Babcia chciała podzielić na 3 części, a żeby działkę podzielić trzeba mieć dla niej WZ na tyle domów, na ile chce się podzielić. I choć staralismy się o WZ na 3 budynki,  ZIKiT uznał, że wystarczy nam jeden, wspólny zjazd - dokładnie w przeciwległej części dużej działki. Wyjaśnienia, dyskusje, pisanie pism, odpisywanie zajęło 2 miesiące. Następnie nasz wniosek utknął na komisji ZUD - akurat były wakacje, komisja zbierała się raz w tygodniu, a nasz wniosek czekał i czekał... ok. 2 miesiące. W wrześniu 2015 wydawało się, że sprawa przyśpieszy i już WZ będą nasze, ale nagle okazało się, że 2 współwłaścicieli sąsiedniej działki nie żyje... i nikt za nich nie odbierze informacji o postępowaniu WZ. Już mieliśmy wizję kuratora sądowego ws. spadku, ale na szczęście udało się minimalnie zmienic obszar WZ i sprawę pchnąć dalej. I tak na czekaniu minął październik, listopad i grudzień, aż w końcu ujrzeliśmy nasze upragnione warunki zabudowy! 

W międzyczasie architekt rysował nam nasz projekt (ale o tym w następnym wpisie), więc wydawało się nam, że raz, dwa to skończy i będziemy składać wniosek o pozwolenie na budowę. Niestety - okazało się, że najpierw musimy mieć zatwierdzony projekt zjazdu w ZIKicie, bo w Krakowie nie można budowac domu nie mając zjazdu (nawet jeśli byłby możliwy inny dojazd na teren budowy). Procedury te trwały 3,5 miesiąca - i tak ze stycznia zrobił się kwiecień. I w końcu z kompletem dokumentów, pod koniec kwietnia Krzysiek pojechał złożyć wniosek o pozwolenie na budowę. Mieiliśmy nadzieję, że maksymalnie po 63 dniach będziemy mogli zacząć budowę. 
Ale po miesiącu przyszło pismo z wezwaniem do uzupełniania braków formalnych. Niektóre punkty były tak głupie i niedorzeczne, że aż szkoda tutaj o tym pisać. Najciekawsza była sprawa drzew owocowych na naszej działce. Na wycięcie tych drzew nie potrzeba żadnej zgody, ale nie wg. Wydz. Arch. w Krakowie. Pani urzędniczka stwierdziła, że nam nie wierzy, że są to drzewa owocowe, więc mamy przynieść zgodę na wycięcie tych drzew. Nie pomagały żadne argumenty i nie było szans na rzeczową dyskusję, więc postanowiliśmy uzyskać taką zgodę w Wydziale Kszatłowania Środowiska. Jakaż byla irytacji urzędniczki z tym wydziale! Podobno kilka razy w tygodniu przychodzą ludzie z taką sprawą - oczekując wydania decyzji, na którą u nich nie ma procedur. Obiecała osobiście zadzwonić na Architektury i zrobić z tym porządek. Niestety - nic to nie pomogło - skoro nie udalo nam się uzyskać pozwolenia na wycinkę drzew, mieliśmy dostarczyć opinię dendrologa, który potwierdzi, że są to drzewa owocowe. Tak... przyszedł koleś, popatrzył na drzewa, napisał co to, a co tamto, wział 5 stów, dał papierek - pani inspektor była szczęśliwa... 
Potem przyszło jeszcze jedno pismo z listą błędów do poprawienia, a termin 63 dni zbliżał się wielkimi krokami... nawet pani inspektor zaczęło się śpieszyć ;) 

Zdjęcie do wpisu: Czekamy. Czekamy... Czekamy!


Z ciekawostek - pismo z dziennika podawczego do pani inspektor idzie 2 dni (2 piętra!),
pismo z urzędu do nas idzie ok. 10-14 dni! (7km).

I tak w lipcu otrzymaliśmy nasze pozwolenie na budowe, uprawomocniło się, zgłosiliśmy zamiar budowlany i nic, tylko budować!

Ale, ale - nie ma tak łatwo. Wrócił temat zjazdu. Jednak trzeba go będzie wybudować przed budową, więc trzeba zrobić projekt organizacji ruchu - czekamy na niego od 1 sierpnia!
Potrzebujemy też zrobić podział działki by móc wziąć kredyt - ciągnie się to już od marca... 

Więc czekamy i czekamy :) już nas to raczej bawi niż irytuje, choć wiele nerwów nas to wszystko już kosztowało:) zobaczymy co czas przyniesie - kiedy zbudujemy zjazd i kiedy zaczenimy budowę - oby jeszcze w tym miesiącu :)

Ell


paciorki Obserwuj bloga
statystyki bloga
Odwiedzin bloga: 842
Komentarzy: 0
Wpisów: 1 Galeria zdjęć: 1
Projekt PROJEKT INDYWIDUALNY
BUDYNEK - dom wolnostojący , parterowy z poddaszem bez piwnicy
TECHNOLOGIA - murowana
MIEJSCE BUDOWY - Kraków
ETAP BUDOWY - Brak