Modern Gallery
Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Napisz
PANEL

aga--tomek--hugo | Obserwuj

2012-12-18

Na ten rok koniec...

Wczoraj zakończyła się nasza walka z żywiołem - budową fundamentów ;) Napisze w skrócie, gdyż opisanie wszystkiego zajęłoby mi mase czasu... 

Cel: zalanie posadzki betonem B20

Czas: 40 minut

Status: wykonane

Straty: - 3 godziny wyciągania z działki ugrzęźniętego jelcza -  pompy do betonu,

- kilkanaście bloczków i kilka desek,

- toczka piachu,

- wyrwane dwa uchwyty w samochodzie ciężarowym,

- brak hamulców w "gruszce" wyciągającej jelcza

- strata wszelkich pokładów i zasobów cierpliwości.

Kiedy w końcu po trzech godzinach udało się wyjechać jelczowi z naszej działki, zakopał się na drodze. Eh... 

W każdym bądź razie udało się zalać posadzkę, na czym nam zależało. teraz zakupimy dalszy materiał i czekamy na dobrą pogode bez mrozów, choć nie wiem, czy po nowym roku coś uda nam się zdziałać...  

2012-12-12

Znowu to samo...

Wczoraj chłopaki skończyli ocieplać ściany fundamentów... Fajnie.

Liczyliśmy z mężem, że jak złapie lekki mrozik, to droga na działkę troszkę się utwardzi. Byliśmy w błędzie :(  Przyjechały dziś rownocześnie dwa samochody z 30 tonami piachu każdy, by zasypać środek fundamentów. Najpierw zakopał się jeden. Drugi go wyciągnął, ale gdy przyszła pora drugiego na wysypanie piachu i ten się zakopał. Przyjechała koparka i wyciągneła drugiego kolosa. Porażka na całej lini. Pan od którego zamawialiśmy piasek powiedział, że piach moze przywieść, ale na działkę więcej nie wjedzie :( Jedyna opcja to wysypywanie piachu na drodze i przewożenie go koparką...

Wiedzieliśmy, że mogą być problemy, bo droga nieutwardzona, leśna... No i są. Oczywiście to nie pierwszy raz kiedy ktoś lub coś zakopuje się w okolicach naszej działki. Co innego jest przejechać samochodem osobowym, a co innego olbrzymem ważącym kilkadziesiąt ton!!! 

4 Komentarze
Data dodania: 2012-12-12 19:15:22
nie dajcie się! u nas też droga nieutwardzona a raczej jeszcze rozkopana (miękka po kładzeniu kanalizy) a ciężki sprzęt dawał sobie radę (min gruszki z betonem i różne dostawcze)to kierowca ma podejść do tematu z głową i tak jechać aby się nie zakopać(np. brzegiem)
odpowiedz
lilia  
Data dodania: 2012-12-12 20:57:35
jak jest np. gliniasty teren to i nawet jechanie brzegiem nie pomoże. Trzeba też zrozumieć kierowców: za stracony czas na wyciągnięcie auta nikt im nie zapłaci. Nie wspominając o ewentualnym uszkodzeniu auta, opony etc.
odpowiedz
Odpowiedź do dom-na-wzgorzu
Data dodania: 2012-12-13 10:14:08
Gdyby się dało jechać po brzegu "drogi" to by jechali, ale z obu stron las, drzewa, krzaki, nie maja gdzie zjechać :( Dziś ma przyjechać jeszcze trzy samochody i koparka do przerzucania tego piachu :/ wczoraj mąż mi relacjonował, jak wyglądało wykopywanie drugiego samochodu, to trwoga mnie objęła... Teraz już nie możemy tego zostawić samego sobie. Musimy skończyć i po niedzieli prawdopodobnie będziemy wylewać posadzkę - ma być odwilż :) Jak na ten rok koniec :) P.S. czy ktoś wie, jak mogę dodawać zdjęcia? Niestety jestem nowicjuszem i nie mam pojęcia, jak to robić... A pokazałabym z chęcią co i jak u nas wygląda :)
odpowiedz
lilia  
Data dodania: 2012-12-13 10:46:23
Dodawanie zdjęć jest faktycznie trochę skomplikowane. Odbywa się dwu-etapowo. 1. Wybieramy dodaj wpis, po kliknięciu pole obrazek, wybieramy przycisk przegladaj, pojawia się nowe okno. 2. Tu klikamy pole wyślij, gdy pojawi sie okienko z przyciskiem dodaj pliki wybieramy i wskazujemy pliki z naszego komputera. Po wybrani zdjęć/obrazków klikamy wyślij. Wysyłanie zajmuje trochę czasu więc, musimy czekać. Wysłane zdjęcia pojawią się nam w oknie poniżej. Wówczas wybieramy interesujące nas zdjęcie i 2krotnie klikamy i przechodzimy do 1-go okna. Tam właściwie wystarczy kliknąć OK. Uff. Mam nadzieję że napisałem w miarę zrozumiale.
odpowiedz
Odpowiedź do aga--tomek--hugo
2012-12-10

Fundamenty...

Dziś, choć lekki mrozik bracia wybrali się na działkę. Ja nadal choruje :( Ocieplają fundamenty... Jak skończą, będziemy obsypuwać fundamenty ziemią i zasypiemy środek piachem. Nie możan tego zrobić odwrotnie, bo piach z środka fundamentów mógłby rozsadzić ściany (nia ma żadnego oporu z zewnatrz)... Chciałabym żeby, jeszcze pogoda wstrzymałą się z tymi mrozami, by móc zalać posadzkę. Jednak liczę się z tym, że i tak dużo zrobiliśmy w ciagu dwóch tygodni niezbyt sprzyjającej pogody, dlatego wylanie posadzki może się odciagnąć w czasie... Ocieplenie, zasypanie fundamentów i zakup materiału na ściany. To nasz cel i jeśli uda się to zrobić, to będzie miły prezent świateczny :) 

2012-12-10

Prace ziemne i fundamenty...

 

 

Ekipa budowlana (tato i dwaj bracia) ostro wzięli się do pracy... W poniedziałek  z rana niwelatorem wyznaczyli ściany domu. Wjechała fadroma. Ściągnęła humus i wybrała ziemie w miejscu, gdzie ma stanąć dom.  Następnie rodzinka odeskowała w koło wykop - by łatwiej geodecie było nanosić wysokości i osie domu. W południe przyjechał pierwszy materiał (stemple, deski i drut). Chłopaki zrobili sobie podstawy i stoły do zbrojeń. Zajęli się docinaniem drutów i zbrojeniami. Tymczasem ja, obdzwoniłam chyba wszystkich geodetów w powiecie, by znaleźć kogoś, kto wyznaczy dokładnie dom. (Geodeta, który rysował nam mapkę, niestety był już umówiony...) Po "nastym" telefonie w końcu znalazłam!!! Umówiliśmy się na wtorek rano... 

We wtorek rano przyjechali geodeci... Wymierzyli, nanieśli wysokości, wyspreyowali deski :) Pojechali. Tato i bracia kończyli zbrojenia i zaczęli wykopy pod ławy. Skończyli późnym wieczorem. "Gruszka" z B25 miała przyjechać już następnego dnia, zatem musieli pośpieszyć się z wykopem...  

W środę cały dzień spędzony w ziemi. Wykopy i szalowanie ław. O godzinie 17 (było już całkiem ciemno) przyjechała "gruszka" z betonem. Pierwszy raz widziałam coś takiego. Potężna pompa, po rozłożeniu sięgała koron drzew. Robi wrażenie. Zalewanie z pompy trwało pół godziny... Niestety, tak, jak tato przewidział zabrakło 1m3 betonu. Sucha podsypka, nie zadziałała. Ławy nie były w całości szalowane, obrywała się ziemia. Betonu poszło więcej niż zaplanowano. Z "gruszki" udało się nam odzyskać jeszcze 4 taczki/toczki (jak, kto woli) Nie było wyjścia, wyciągnęliśmy z garażu betoniarkę, znieśliśmy worki z cementem i do dzieła. Musieliśmy zalać ławę idącą przez środek domu. Skończyliśmy przed 8 wieczorem. Chłopaki zmęczeni, tato również. Przy kolacji nawet rozmawiać im się nie chciało... 

Czwartek i piątek przerwa na placu budowy. Poza tym pogoda zaczynała się psuć. A ławy musiały dobrze wyschnąć by można je było przykryć folią. 

W sobotę ruszyliśmy od nowa. Przyjechał mąż, w końcu razem mogliśmy działać przy budowie. Bardzo rodzinnie ruszyliśmy w sobotę po śniadaniu na działkę. Tato, bracia, teść, szwagier, mąż, synek i ja. Synio miał frajdę. Jeździł taczką/toczką w drodze powrotnej po bloczki betonowe, które zaczęliśmy rozwozić po całych fundamentach. Jak się szybko okazało (następnego dnia wieczorem) ta sobotnia wyprawa na plac budowy odbiła się nam na zdrowiu. Razem z synkiem bardzo mocno się pochorowaliśmy (on - zapalenie oskrzeli, ja - angina ropna). Uziemiło nas. Po niedzieli przyszłą zima... Prace przy murowaniu bloczków musiały być przerywane, bo albo śnieg, albo mróz. Jednak udało się!!! Bloczki wymurowane i obmalowane dysperbitem (izolacja)... :)    

aga--tomek--hugo Obserwuj bloga
statystyki bloga
Odwiedzin bloga: 2411
Komentarzy: 7
Obserwują: 1
Wpisów: 6 Galeria zdjęć: 0
Projekt HUGO
BUDYNEK - dom wolnostojący , parterowy bez poddasza bez piwnicy
TECHNOLOGIA - murowana
MIEJSCE BUDOWY - nad Wisłą
ETAP BUDOWY - I - Fundamenty