Modern Gallery
Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Napisz
PANEL

majolika | Obserwuj

2011-09-26

Wpis o książkach

Jednym z najbardziej podniosłych momentów w moim dość długim już i momentów pełnym życiu był fakt otrzymania Karty Czytelnika w ,,dorosłej" bibliotece. Część dziecięcą opiewająca na kilkaset pozycji obleciałam miedzy zerówką a pierwszą klasą i przez dwa lata nudziłam się sromotnie, tęsknie patrząc na zakazane pozycje.
Okres ten nierozerwalnie wiąże się z książką mojego życia, czyli ,,Dziećmi z Bullerbyn". Dość długo zastanawiałam się skąd u mnie były te ciągoty do prostoty, surowizny, bieli, Bożego Narodzenia i naiwnych wzorów...Pani Lindgren ustawiła mi gust.

 
Gdy wreszcie nadszedł TEN dzień i mogłam zaszaleć- nie powiem, poszłam z grubej rury. Na początek zabrałam się za ,,Zbrodnię i Karę", co porządnie wstrząsnęło moją psychiką i mam wrażenie że do dziś ten dygot wewnętrzny nie ustał. Później zabrałam się za resztę klasyki, wyprzedzając lektury szkolne o kilka lat więc liceum zrobiłam w podstawówce. Patentów na czytanie zawsze, wszędzie i o każdej porze miałam mnóstwo, głównie klasyczne ( latarka pod kołdrą albo nocne przesiadywanie w łazience) .Z bardziej spektakularnych przypominam sobie literackie wagary oraz ukrywanie książek w katechizmie, tuż przed komunią. Osoba postronna mogłaby mnie uznać za świętszą od papieża, bo bite miesiące przesiedziałam z nosem w okładce z krzyżykiem. Efektem tego zacnego, ale jednak uzależnienia była gigantyczna obniżka stopni z innych przedmiotów, zwłaszcza z matmy oraz modlitwy memłane na samej komunii- bo uczyłam się dwa dni przed i na samej ceremonii czyniłam obraz, bez dźwięku.

 
Nie wyobrażam sobie dnia bez książki. Zdarzają mi się czytelnicze erupcje gdy pochłaniam po 10 książek w miesiącu i okresy posuchy, gdy ledwo dwie zmęczę- ale książka do obiadu albo wieczorem musi być, choćby tylko miała poleżeć chwilę na poduszce. To taki bastion mojej wrażliwości, papier przypomina mi o prawdziwej ziemi pod nogami.
Złapałam się nawet na tym że po bardzo udanych imprezach, gdy nie wiem gdzie dół gdzie góra a dom to już zupełnie- książkę zawsze namierzę i pogmeram między stronami;).

 
Choć uważam że ich jedyne, prawowite i najpiękniejsze miejsce jest na półce- przedstawiam kilka pomysłów na inną drogę ku chwale.

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

półeczki- widmo ostatnio udało mi się nabyć w poczciwym Lidlu, w szalonej cenie 20zl/ 2szt

6 Komentarze
Data dodania: 2011-09-26 16:48:27
Podnosisz średnią w tym kraju w czytelnictwie!! Też je uwielbiam, choć przez ostatnie lata najchętniej kolekcjonuje książki kucharskie;))
odpowiedz
Data dodania: 2011-09-26 19:51:54
O dziwo, mimo że nie gotuję, też potrafię godzinami ksiązki kucharskie....czytać. Nigella jest jak porządny romans!
odpowiedz
Data dodania: 2011-09-27 10:57:52
Nie wyobrażam sobie mojego życia bez książek...w moim domu również znajdą swoje specjalne miejsce. Ostatnio w MEADOWS&BYRNE widziałam cudowne stopery do książek w formie srebrnych globusów - tylko cena 50 euro za jeden powstrzymała mnie przed ich kupnem :(
odpowiedz
Data dodania: 2011-09-27 15:10:02
spoko, zrobimy instruktaż jak własnoręcznie wykonać takie globusy!masz jakąś fotkę?:)
odpowiedz
Data dodania: 2011-09-30 12:54:10
Ha! Jakbym o sobie czytała!!! Ja myślałam, że takich ludzi już nie ma - że wszyscy tylko streszczenia czytają, a i to w Internecie - a tu proszę!!! Książki to moja miłość. Towarzyszyły mi odkąd sięgam pamięcią! Zaczęłam czytać, gdy miałam... cztery lata :) Hmmm... Jak tak się teraz nad tym zastanawiam, to wydaje mi się, że ta niebywała chęć czytania brała się z obserwacji moich starszych sióstr, które też wiecznie z nosem w książce siedziały. Pamiętam, że wówczas - równie mocno jak książki -fascynował mnie cyrkiel, ale ten ostatni wszyscy mi zabierali, żebym sobie szpikulcem gały nie wydłubała - i tym sposobem książki z cyrklem wygrały! :D Równie szybko jak Ty zapoznałam się z ubogim zasobem pozycji książkowych z działu dziecięcego biblioteki miejskiej. A że opowieści o kotku Filemonie szybko mi się znudziły - jako ośmiolatka podkradałam moim niczemu nie podejrzewającym siostrom - Harlequin'y :) Nawet na plac zabaw z książką szłam - zamiast brykać - siadałam na ławce i odpływałam w literacki świat! Telewizja? Może nie istnieć - jak chcę obejrzeć film to przeważnie robię to, gdy ja mam na to ochotę i zazwyczaj w necie. Książka towarzyszy mi wszędzie - zawsze mam jakąś w torebce :) Ulubione tytuły z dzieciństwa? "Dzieci z Bullerbyn", "Mikołajek", wszystkie części "Ani z Zielonego Wzgórza" (pod wpływem tej książki nazwałam sobie drzewo, które rosło pod oknami mieszkania moich Rodziców "Drzewem Czterech Wiatrów" - dziś nazwa wydaje mi się nieco "gastryczna", ale kilkanaście lat temu wydawała mi się niezwykle romantyczna ;P). Pochłaniam jak głupia książki Wharton'a. A największy sentyment mam - do banalnego pewnie, ale niezmiennie wzruszającego mnie - "Love story". Pozdrawiam serdecznie "Mola Książkowego"! :) Drugi "Mól" ;)
odpowiedz
Data dodania: 2011-10-03 10:36:54
Mole, łączmy się!!
odpowiedz
majolika OBSERWUJ BLOGA
statystyki bloga
Odwiedzin bloga: 225378
Komentarzy: 1351
Obserwują: 264
Wpisów: 530 Galeria zdjęć: 447
Projekt W MAJU 2
BUDYNEK - dom wolnostojący , parterowy z poddaszem z piwnicą
TECHNOLOGIA - murowana
MIEJSCE BUDOWY - Warszawa
ETAP BUDOWY - VII - Wykończenia