Modern Gallery
Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Napisz
PANEL

romanosie | Obserwuj

2014-08-17

Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

Po długiej nieobecności serdecznie witam wszystkich, którzy tu jeszcze zaglądają Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Całkiem niedawno obiecałam sobie, że gdy tylko znajdę wolną chwilę i poczuję wenę do napisania kilku słów, powstanie ostatni wpis na blogu. Cóż... okazja jest przednia. A nawet jest ich kilka Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Sierpień bowiem jest dla nas miesiącem, w którym na przestrzeni lat wiele się u nas wydarzało: sześć lat temu w sierpniu braliśmy ślub, cztery lata temu - również w sierpniu - wbiliśmy pierwszą łopatę pod budowę naszego miejsca na ziemi, a dwa lata temu - 07. sierpnia - na świecie pojawił się nasz Dziedzic Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) No sami widzicie - wszystko ważne dzieje się w sierpniu. Dlatego w sierpniu właśnie blog oficjalnie zostanie zakończony. I stąd dzisiejszy wpis Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

Kto nas czytywał ten wie, jak wiele radości dawało nam budowanie naszego wymarzonego domu. Kto nie wie - zapraszam do lektury Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Zaczęliśmy w sierpniu 2010 roku. Z każdym pustakiem, z każdą taczką wylanego betonu byliśmy bliżej zamieszkania w swoich czterech kątach Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) I w końcu ta chwila nastąpiła Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Z przyjemnością pakowałam do pudełek cały nasz dobytek zgromadzony na 18 m2 gniazdka, które wynajmowaliśmy przez 4 lata. Do Lapisa wprowadziliśmy się dokładnie 17. grudnia 2011r. Nie sami. Wprowadziliśmy się z Nowym Życiem - naszym Synkiem, który wówczas był malusią Fasolką Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)  Początki były trudne, wielu rzeczy w domu brakowało, podwórko wołało o pomstę do nieba. Przez te dwa i pół roku od tamtego czasu wciąż i wciąż dopieszczaliśmy nasz domek Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Od chwili przeprowadzki udało nam się postawić ogrodzenie, położyć kostkę i podbitkę, wyrównać teren i posiać trawę (choć do zielonego "dywanu" wciąż jeszcze jej trochę brakuje Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)), wykończyć cały parter (no dooobra, została jeszcze spiżarka - mój aktualny priorytet Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)), posadzić troszkę roślinek z przodu domu, zapewnić metamorfozę salonowi, który w końcu wygląda tak, jak powinien (czyt. moje panieńskie meble ustąpiły miejsca stołowi, krzesłom, narożnikowi i witrynom Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)). Góra jest zamknięta. Na razie. Ale w głowie powoli rodzi się plan. W bólach - póki co - bo kaska potrzebna do jego realizacji, ale przecież damy radę. Kiedyś. Bo jak nie my - to kto! No i zostaje jeszcze podwórko za domem - które powolutku się porządkuje. Aktualnie pozbywamy się blaszanych garaży. W przyszłym roku bierzemy się za ucywilizowanie tego miejsca. Potrzebujemy wiaty. I placu zabaw dla Michasia. I miejsca pod basen, które wiosną, jesienią i zimą będzie robiło za miejsce na ogniskoZdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Kolejne marzenia, które zamierzamy sobie spełnić - a co! Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

Nasz blog był moim oczkiem w głowie. Przez kilka lat poświęcałam mu każdą wolną chwilę, dokładnie opisywałam co się dzieje na budowie, dzieliłam się swoją radością i dumą z budowania Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Blog dał mi garstkę wirtualnych Przyjaciół, z którymi mam kontakt do dziś Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Odkąd zamieszkaliśmy - dom pisze dalszy ciąg swojej historii, której już nie będę tutaj przedstawiać - jej miejsce jest w domowych albumach Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Nie żegnam się z blogowaniem z żalem, wręcz przeciwnie - w końcu dojrzałam do tego, żeby powiedzieć Wam "Do widzenia" Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

A teraz apel! Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Piszcie swoje blogi, cieszcie się ze swoich osiągnięć budowlanych - nawet  z tych najmniejszych! Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Zapisujcie wszystko na bieżąco - blog będzie wtedy naładowany Waszymi emocjami, pozytywną energią! Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Niesamowite jest widzieć, jak rośnie DOM!!! Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Wiedzieć, gdzie leży jaka rurka, gdzie jest jaki kabelek, gdzie cegła, a gdzie pustak Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Te zimne mury, beton, stal i drewno zamienią się w najpiękniejsze dla Was miejsce na ziemi Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Miejsce, które będzie Waszą przystanią i odskocznią od całego tego zwariowanego świata! Gdyby ktoś dziś zapytał mnie, czy warto było blogować - bez dwóch zdań odpowiedziałabym, że a i owszem, warto! Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Dziś blog jest dla nas wspaniałą pamiątką. Naszą historią, którą będziemy mogli kiedyś pokazać dzieciom. Zwłaszcza, że - jakiś czas temu - nasze mądre dziecko bardzo sprytnie popsuło nam dysk, na którym mieliśmy zgromadzone wszystkie zdjęcia od 2005 roku (no co - partycję sobie Dziedzic nadpisał: "Rodzinkę.pl" sobie nagrał Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)). Nic to - wciąż nie tracę nadziei, że jednak znajdzie się ktoś, komu za normalne pieniądze uda się choć część zdjęć odzyskać Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)  Blog - jak się okazuje nieoceniony - pozwolił nam zachować najważniejsze zdjęcia z budowy Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Dlatego właśnie mam nowy plan - od teraz każdą wolną chwilę będę poświęcać na zebranie treści bloga i wydrukowanie jej w wersji papierowej. Takiej "kroniki" sobie życzę. I Wam też! Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Trzymajcie się cieplutko! I realizujcie marzenia! Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) Zostawiamy Was z najświeższą i ostatnią porcją zdjęć Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :) :* :* :*

Sylwia, Radek i Michaś, czyli "romanosie" Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)

Zdjęcie do wpisu: Kropka nad "i" - czyli ostatni wpis. KONIEC :)


 

2013-07-04

Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Witajcie! 

Od trzech dni znów jestem w swoim żywiole! Co to oznacza? Ano: że się u nas dzieje!!! Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D Adrenalina na najwyższym poziomie - dokładnie tak, jak podczas całej przygody z budowaniem Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D Teraz przyszedł czas na... KOSTKĘ BRUKOWĄ!!! Nasze podwórko zyska w końcu na wyglądzie, wiatrołap zostanie wyzwolony od piachu wnoszącego się pod butami, a ja... (oprócz tego, że będę mogła paradować w niebotycznych szpilkachZdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D) cóż... będę chyba w końcu mogła na stałe "zameldować się" na "Zielonym"Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D.

 

Projekt (wg naszego pomysłu) zakładał, że będzie tak:

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Zdecydowaliśmy się na kostkę firmy Semmelrock, model "Bruk klasyczny", w kolorze grafitowym i żółtym. 

Hmmm... obiecywałam (i sobie, i innymZdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D), że wpisy z realizacji będę robiła dzień po dniu, na bieżąco, ale.... doba bywa ostatnimi czasy dla mnie ciut przykrótka, dlatego... teraz będzie relacja z dwóch dni prac. Ostrzegam - będzie duuuużo wszystkiego, więc... proszę uzbroić się w pokłady cierpliwości i czasu na zapoznanie się z moimi wypocinami. 

Dzień pierwszy:

Rozpoczął się ok. godz. 07:00, kiedy to ja i Michaś jeszcze sobie drzemaliśmy. Zbudziły nas głosy dochodzące zza okna. W niedługim czasie do "głosów" dołączyły inne dźwięki, wśród których przeważający był ten zwiastujący fakt, że swą pracę rozpoczęła koparka, którą nasz Dziedzic był po prostu zafascynowanyZdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Teren został szybcutko przygotowany pod dalsze działania. Gdy patrzę na poniższe zdjęcia, nasuwa mi się na myśl tylko jedno: "Na początku był chaos..." Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Najpierw koparka wybrała ziemię w miejscach ułożenia kostki:

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Miejsce wybranej ziemi zaczał zajmować piach wymieszany z cementem:

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Po niedługim czasie wszystko zaczęło nabierać kształtów. Zniknęły górki ziemi z prawej strony Lapisa - zostały rozrzucone na działce, celem niwelacji nierówności terenu. Teraz ta strona działki wydaje się olbrzymia! Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Wbite w piach paliki wyznaczyły przebieg przyszłego tarasu, alejek, podjazdu i opaski (czy jak to tam się zwieZdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D) wokół budynku:

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

 

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

 

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

W końcu na działce stanęły palety z towarem:

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Koniec dnia pierwszego "objawił" palisady na najwyższym stopniu tarasowym i schodowym! Lapis w końcu będzie miał tarasy jak spod igły - schody ułożone "na chwilę" z Ytong'a (potrzeba matką wynalazkówZdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D) poszły w niepamięć! Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

 

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Opaski wokół domu - już prawie przygotowane pod kładzenie kosteczki:

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

 

Dzień drugi:

Przyniósł pewne zmiany, które wyszły "w trakcie"Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D Projekt-projektem, ale - wiadomo - papier wszystko przyjmie. Podczas realizacji powstają nowe pomysły. I tak oto: ścieżka łącząca alejkę z podjazdem - okazała się zaplanowana w kiepskim miejscu - została "przeniesiona" tak, żeby wysiadać przy niej, wychodząc z samochodu. Druga sprawa: po rozrzuceniu ziemi okazało się, że... trzeci, ostatni stopień schodów na tarasie jest zbędny. Będzie podeścik, ale taki "w trawie", bardzo niziutki, dla ozdoby Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D Dodatkowo z tego poziomu kostka będzie płynnie przechodziła w opaskę przy domu. Hmmm... ciężko to tak wszystko opisać słowami. Najlepiej będzie, gdy będę mogła pokazać już zdjęcia Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Pierwsze kosteczki położone na alejce, która wkrótce będzie prowadziła nas i naszych Gości od furtki do drzw wejściowychZdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D:

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

A tu już zdjęcia robione po fajrancie - tak wyglądało nasze podwórko wczoraj. Taras za domem bardzo mile zaskoczył nas swoją wielkością! Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D Wydaje się być olbrzymi, a patrząc na niego z domu - stanowi jakby przedłużenie salonu. Nie mogę się doczekać, kiedy wypijemy na nim pierwszą, poranną kawusię Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D Mąż obiecał uroczyście, że pierwsze  śniadanie na tarasie zaserwuje osobiście! Mniam!Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Jak widzicie - schody mają już dwa stopnie zamiast trzech. Zaoszczędzimy na palisadzie Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D Tutaj zdjęcie tarasu z innej perspektywy. Proszę zauważyć, że w pewnym momencie palisada "przechodzi" w... krawężnik postawiony w pionie...

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Pod krawężnikiem będzie rabata, a na niej albo hortensje, albo azalie, zza których palisad i tak nie byłoby widać. A skoro tak - postanowiliśmy uciec się do takiego sposobu i... trochę zaoszczędzić. Nad krawężnikiem - między ścianą a słupem, marzy mi się pergola z donicą i ławką... Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D Taras zyskałby w ten sposób troszkę intymnościZdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Schody zewnętrzne prezentują się okazale! Już nie będzie trzeba schodzić z najwyższego stopnia, żeby otworzyć drzwi! Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Tutaj - zakostkowana opaska wokół domu:

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

I... wijąca się alejka od furtki do drzwi wejściowych:

Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

Ufff! Wpis uważam za skończony!Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D Doniosłam uprzejmie o dwóch minionych dniach. Wieczorem postaram się zdać relację z dziś, chociaż... naprawdę nie wiem, czy mi się to na 100% udaZdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

 

Trzymajcie się, Kochani!Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D I trzymajcie kciuki za dalsze powodzenie prac brukarskich przy naszym Lapisku!!! Zdjęcie do wpisu: Powrót emocji - czyli... czas na kostkę! :D

 

2013-06-13

Michasiowe królestwo!

Stało się! Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!Od wczoraj nasz Dziedzic urzęduje w swoim pokoiku! Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!Znaczy się: eksmisja z sypialni nastąpiła! Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo! Pierwsza noc już na nami: brzebiegła bez zakłóceń: Michasio spał nieprzerwanie od 21:00 do 07:00 (odpukać w niemalowane)! Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo! Dzielny mały mężczyzna!!! Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

 

A z pokoikiem było tak: najpierw - traktowany po macoszemu - pełnił rolę naszej graciarni. W maju ubiegłego roku graty "wyprowadziły się" na poddasze, pokoik nabrał barw i... robił za suszarnię, pokój komputerowy i pokój "rzeczy, które nie mają swojego miejsca" (znaczy się - taka mini-graciarenkaZdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!). Wczoraj... przeszedł kolejną metamorfozę. Dziadkowie zabrali Michasia na cały dzień do siebie, a my uwijaliśmy się, jak pszczółki, żeby zdążyć ze wszystkim do wieczora. Hmmm... chyba trochę zapomniałam, jak się bloguje, bo... nie zrobiłam zdjęcia przed wyniesieniem z pokoiku niepotrzebnych rzeczyZdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!. Pierwsze zdjęcia będą więc dokumentowały jego stan już w trakcie naszych działań - było tak:

Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

 

Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

 

Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

 

Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

 

Zamontowaliśmy rolety i żyrandol-kokon (tymczasowy, czekam, aż mnie coś na kolana powali i nie chcę teraz kupować nic na siłę), powiesiliśmy firany (jeszcze coś na zasłonki muszę upatrzeć), wstawiliśmy łóżeczko, urządziliśmy kącik zabaw, ponaklejaliśmy naklejki, powiesiliśmy cudeńka nad łóżeczkiem (teraz metryczka od Romeczki zajęła w końcu godne miejsce!!!Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!), rozłożyliśmy dywan i... ufff... wreszcie chwila wytchnienia! Pokoik jest teraz kolorowy, radosny i wesoły - tak samo, jak jego właściciel!Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo! Spójrzcie sami:

Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

 

Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

 

Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

Najmniej zadziało się na tej ścianie - kucyki nie wymagają póki co towarzystwaZdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo! W przyszłości mam zamiar postawić tu stolik i krzesełko - najlepiej MAMUT z IKEA - oczyma wyobraźni już widzę, jak Michasio będzie przy nim siedział i zawzięcie rysował coś kredkamiZdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

Echhh - fajnie jest urządzać pokoik dla takiego maluszka, który sam jeszcze nie upiera się przy Spidermanach, Zig-Zag McCqueen'ach i innych typowo facetowych rzeczach... Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!Jeszcze można pozwolić dojść do głosu jakimś słodkim zwierzaczkomZdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo! Ciekawe, co będzie potem???

 

Wczoraj Michaś - po powrocie od Dziadków (którzy oczywiście zapewnili mu całą moc atrakcji) - nie miał siły na buszowanie po swoich nowych włościach. Wyraził tylko swoje zdumienie przeciągłym: "Yyyyyyyy" na wdechuZdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!, zjadł kaszkę, wykąpał się i... poszedł spaćZdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

 Za to dziś... dziś od rana śmiga po całym pokoiku i cieszy się, jakby doskonale zdawał sobie sprawę, że to wszystko właśnie dla niego!Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

 

Teraz mam nadzieję wziąć się za spiżarkę, w której aktualnie dziada i baby już tylko brakuje. Chciałabym któregoś dnia znów wydelegować Michasia do Dziadków, złapać za wałek i pomalować ściany w spiżarni. Wtedy można by było wyposażyć ją w jakieś półki i ten cały majdan, który aktualnie zalega na podłodze, w końcu posegregować, poukładać, uporządkować. A na koniec - wykafelkować podłogę, ale to dopiero po tym, jak kafelki SIĘ położą w garażu. Tzn. Mąż musi przyłożyć do tego swoją rękęZdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

 

Tymczasem byłoby na tyle, Kochani Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo! Do poczytania wkrótce - mam nadzieję, że tematyka kolejnego wpisu będzie spiżarniowa!!! Zdjęcie do wpisu: Michasiowe królestwo!

 

 

2013-05-22

Nadrabiam...

...zaległości Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam... I to nie byle jakie, bo... nie zaglądałam tu dłuuuugo!Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam... Długo za długo! Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...Cóż... w grudniu przeszkodziła mi choroba - okropne zapalenie oskrzeli, które trwało i trwało. Święta minęły pod znakiem gorączki, wstrętnego kaszlu i... zaniku głosu. Moje biedne dziecko samo musiało sobie mruczeć kołysanki do snu, bo ja nie mogłam wydusić z siebie kompletnie nic! Potem dopadła mnie zimowa stagnacja. A zima - jak sami wiecie - trwała i trwałaZdjęcie do wpisu: Nadrabiam... Teraz natomiast całe dnie spędzamy na podwórku, więc... czasu na pisanie brak Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

 

No ale stało się: Michaś drzemie, a ja - o dziwo - mam chwilę wolnego! Usiadłam zatem - na kolanach laptop, przy nim dysk (znaczy się wszystkie zdjęcia pod ręką), na wyciągnięcie ręki filiżanka z zieloną herbatą - można pisać!Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

 

Zacznę od tego, że... złamałam się i powiesiłam w kuchni otwarte półkiZdjęcie do wpisu: Nadrabiam....  Cóż... ściana jakaś taka goła była, czegoś jej brakowało... Zastanawiałam się nad jakimiś obrazami, ale ... mam kilka takich rzeczy, których jednak postanowiłam nie chować do szafek, więc... stanęło na półkach. Kupiliśmy trzy: dwie krótkie i jedną długą. Radek powiercił, powiesił, ja poustawiałam co trzeba i ściana zyskała nowy wygląd. 

 

Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

 

Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

 

Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

 

Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

Tuz przed świętami kupiliśmy listwy przypodłogowe, które Radek szybciutko zamontował - niby detal, a w trymiga jakoś tak uporządkował wnętrzaZdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

 

Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

 

Przestrzeń pod oknem wypełniła listwa pcv w kolorze gresu. Tak było:

Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

A tak jest:

Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

Nasze okna zyskały na wyglądzie - za pomocą firan, oczywiście. Karnisze w końcu odleżały swoje i zaczęły zajmować przeznaczone im miejsce. Firanki uszyte wg mojego pomysłu przez niezastąpioną Ciocię LucynkęZdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

Okno tarasowe wygląda teraz tak:

Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

Tutaj - okno w jadalni:

Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

I dwa okna w sypialni:

Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

 

Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

Najpóźniej zajął swoje miejsce karnisz w pokoju Michasia. Firany dopiero będą się do niego szyły. W tym tygodnu zamierzamy zamówić do niego rolety. Wkrótce bowiem Michaś zostanie lokatorem swojego pokoju - planujemy "wyeksmitować" go z sypialniZdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

Aha! Zamontowaliśmy w końcu moskitiery w okna! Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...Koniec z robalami maści wszelakiej! Kilka ukąszeń u MichasiaZdjęcie do wpisu: Nadrabiam... było najlepszą motywacją. Nic nie będzie gryzło naszego Synka!!! Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

 

Do szafy i siedziska w wiatrołapie dołączyła szafka na butyZdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

 

Ufff... udało się! Wpis zrobiony! Póki co - nic więcej chyba się nie wydarzyło. Same drobiazgiZdjęcie do wpisu: Nadrabiam... Ale... szykuje się coś większego! Przyjdzie czas na uporzadkowanie podwórka! O tym wkrótce - mam nadzieję!Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

 

Buziaki!!! :* :* :* Zdjęcie do wpisu: Nadrabiam...

 

2013-05-20

Do Galla :)

Niestety nie mogę odpowiedzieć na wysłaną do mnie wiadomość, ponieważ... nie chce mi się wyświetlić historia rozmów Zdjęcie do wpisu: Do Galla :) Próbuję od przedwczoraj i nic - ciągle się "mieli" i nic poza tym. Proszę zatem o przesłanie treści wiadomości bezpośrenio pod adres mailowy: sylwiamat22@o2.pl Zdjęcie do wpisu: Do Galla :)

 

Weszłam sobie ostatnio na MB - a dawno tego już nie robiłam i... stwierdziłam, że najwyższy czas coś "skrobnąć" Zdjęcie do wpisu: Do Galla :) Mam nadzieję, że w tym tygodniu mi się uda - jak tylko Michaś pójdzie wieczorem spać, a ja w tym czasie nie będę miała nic pilniejszego do roboty - robię wpis! Postanowione, zatem... DO POCZYTANIA!!! Zdjęcie do wpisu: Do Galla :)

romanosie Obserwuj bloga
statystyki bloga
Odwiedzin bloga: 84008
Komentarzy: 3573
Obserwują: 221
Wpisów: 298 Galeria zdjęć: 1529
Projekt LAPIS 2
BUDYNEK - dom wolnostojący , parterowy z poddaszem bez piwnicy
TECHNOLOGIA - murowana
MIEJSCE BUDOWY - ok. Sochaczewa
ETAP BUDOWY - VII - Wykończenia
mojabudowa.pl - puchar
I Nagroda w konkursie na Budowlany Blog Roku 2011