Modern Gallery
Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Napisz
PANEL

romanosie | Obserwuj

2013-01-17

Nietypowo... dla Antosi Dodaj do ulubionych 

Kochani!

Być może ktoś powie, że to nie miejsce, na takie wpisy. Być może... Ja jednak głęboko wierzę, że jeśli chodzi o tego typu sprawy nieważne jest gdzie i jak - ważne, aby nie pozostać obojętnym. Antosi ani jej Rodziców nie znam osobiście. Przez przypadek "trafiłam" na ich blog w sieci... Antosia - maleńka, uśmiechnięta istotka - skradła moje serce. A jej historia do głębi mnie poruszyła... Ja już wiem, do kogo w tym roku powędruje nasz 1%. Może ktoś  z  Was będzie chciał wraz ze mną pokolorować świat Antosi? Razem możemy więcej!!!

http://antoninawieczorek.pl/

Zdjęcie do wpisu: Nietypowo... dla Antosi

 

2012-12-14

Przy kominku... Dodaj do ulubionych 

Kochani! Wreszcie możemy się w pełni cieszyć naszym kominkiemZdjęcie do wpisu: Przy kominku... Oczekiwanie na niego trwało długo za długo, bo prawie 8 miesięcy (w lutym miał być gotowy), ale - ponieważ zawarliśmy z Bartkiem dżentelmeńską umowę, że o tej przykrej sprawie zapominamy - nie będę się rozpisywać. Fakty są takie, że kominek jest wreszcie skończony, a stało się to ostatniego dnia października. Wtedy to Bartek położył w końcu kamień. A cała kominkowa metamorfoza przebiegała tak:

W takim stanie kominek znajdował się od kwietnia:

Zdjęcie do wpisu: Przy kominku...

31. paźdzernika ostatecznie otrzymał kamień:

Zdjęcie do wpisu: Przy kominku...

Później Radek chwycił za wiadro z farbą, wałek i pędzel - a przedtem ponaciągał i podocierał to, co wymagało poprawek:

Zdjęcie do wpisu: Przy kominku...

A dziś kominek prezentuje się tak:

Zdjęcie do wpisu: Przy kominku...

 

Zdjęcie do wpisu: Przy kominku...

 

Zdjęcie do wpisu: Przy kominku...

 

Zdjęcie do wpisu: Przy kominku...

W Święta Bożego Narodzenia zamierzamy korzystać z niego do bólu! Zdjęcie do wpisu: Przy kominku...

Kolorowych snów Kochani!!! Zdjęcie do wpisu: Przy kominku...

 

2012-12-14

Ostrzegam przed meblarzem ze Skierniewic!!! Dodaj do ulubionych 

Powiem Wam, że sama już nie wiem, czy ta sprawa powinna mnie wkurzać, czy śmieszyćZdjęcie do wpisu: Ostrzegam przed meblarzem ze Skierniewic!!! Jak tak teraz sobie pomyślę, to chyba mnie już bawi, ale fakt-faktem jest taki, że wcześniej byłam mocno poirytowana. O czym będzie mowa? O naszym meblarzu, który rok już ma problem, żeby dopiąć wszystko na ostatni guzik.

Przykre przygody z nim w roli głównej zapewne część z Was pamięta. Dla tych niewtajemniczonych - link https://romanosie.mojabudowa.pl/?id=70833 (miłej lektury!Zdjęcie do wpisu: Ostrzegam przed meblarzem ze Skierniewic!!!). Generalnie był montaż, potem poprawki i poprawki poprawek (tak, tak - dokładnie to chciałam napisaćZdjęcie do wpisu: Ostrzegam przed meblarzem ze Skierniewic!!!). Oprócz tego, że panu meblarzowi zabrakło fachowości i termnowości, zabrakło mu jeszcze jednej rzeczy: honoru. Ale może zacznę od początku.

Kochani! Zwykle nie bywam pamiętliwa, ale... ta farsa trwa już za długo. Oficjalnie więc:

OSTRZEGAM WSZYSTKICH PRZED PANEM O., Z FIRMY ZE SKIERNIEWIC PRODUKUJĄCEJ MEBLE NA WYMIAR!!! PAN TEN OFERUJE SWOJE PRODUKTY M.IN. NA SOCHACZEWSKIM BAZARKU!!

Publicznie nie podam ani jego nazwiska, ani nazwy firmy - choć powinnam. Zainteresownych tym, kogo unikać - proszę o kontakt na priv.

To, że spieprzył nam meble kuchenne - jakoś przetrawiłam. Argumenty typu "ale przecież odprysk jest  wewnątrz szafki" - jakoś nie bardzo do mnie trafiały, ale w końcu machnęłam ręką. Gdy zamontował nam blat, który nie był nasz, przyznał się do błędu dopiero wtedy, gdy przeczytał umowę, którą z nim - dzięki Bogu - podpisaliśmy. Wcześniej wrzeszczał, że "przecież taki sobie blat wybrałam".  Na poprawki meblarskie czekałam długo. Za długo. Wtedy nie wyobrażałam sobie mieszkać bez mebli kuchennych - ale po dalszych perypetiach już wiem, że teraz kazałabym ściągać i zabierać mu wszystkie meble - za niezgodność z umową. Teraz została jedna mała rzecz do zrobienia. To znaczy - rzecz jest całkiem spora, tylko dziura, którą widać z salonu, po złym docięciu płyty od barku, jest niewielka. Niewielka - ale w oczy razi. Gdy pan meblarz robił u nas poprawki poprawek, sam, dobrowolnie zaproponował wymianę tej płyty, którą samodzielnie źle sobie zwymiarował. Ba! Podpisał nawet stosowne zobowiązanie, że naprawi usterkę w ciągu dwóch tygodni. Bo to dla niego "sprawa honoru" i ponieważ wcześniej "zachował się jak świnia" (przez grzeczność nie śmiałam zaprzeczyć) to na koniec współpracy chce zostawić po sobie dobre wspomnienie... No cóż... Znów się nie udało. A mija szósty miesiąc od terminu, w którym usterka miała być naprawiona. Najpierw przestał odbierać ode mnie telefony. Zaczęłam więc pisać SMS-y, uświadamiając mu, że nieodbieranie telefonów w przypadku podpisanego zobowiązania to zła strategia. Dostałam odpowiedź, że on przeprasza, że "sprawa honoru", że on to na pewno zrobi, tylko że... musi UKRAŚĆ TĘ PŁYTĘ Z ZAKŁADU!!! BO INACZEJ BĘDZIE STRATNY!!! Kochani! On mi w SMS-ie takie rzeczy napisał!!! Uwierzcie mi: ja naprawdę przez chwilę zastanawiałam się, czy mnie wzrok nie myli!!! Mielibyście tupet??? W końcu przestał odbierać i odpisywać. We wrześniu przeszłam się na bazarek w Sochaczewie, w nadziei, że go spotkam. Nie spotkałam. Zamieniłam tylko kilka słów z jego pracownikami - zresztą bardzo miłymi, młodymi ludźmi, którzy stwierdzili, że "do takich sytuacji są przyzwyczajeni", bo ja "nie pierwsza i nie ostatnia z pretensjami". W końcu jeden z pracowników wykręcił ze swojego telefonu numer do O. i... ten odebrał! Znów przepraszał. Tym razem, że... nie udało się ukraść... No i jak? Śmiać się? Czy wkurzać? Zdjęcie do wpisu: Ostrzegam przed meblarzem ze Skierniewic!!!

Słowem podsumowania:

JEŚLI CHCECIE MIEĆ SWOJE "NEVER ENDING STORY" Z MEBLARZEM-ZŁODZIEJEM-OSZUSTEM JEŚLI ZALEŻY WAM NA WSPÓŁPRACY PEŁNEJ ADRENALINY I ZSZARGANYCH NERWÓW, JEŚLI CHCECIE SPRAWDZIĆ, JAK DUŻE WYSTĘPUJĄ W WAS POKŁADY CIERPLIWOŚCI - MOGĘ POLECIĆ FIRMĘ KRZAK NALEŻĄCĄ DO PANA O. ZE SKIERNIEWIC.

JEŚLI ZAŚ SZUKACIE KOGOŚ UCZCIWEGO, RZETELNEGO I PROFESJONALNEGO - Z CAŁEGO SERCA DOBRZE WAM RADZĘ - SZUKAJCIE GDZIE INDZIEJ!!!

2012-12-14

Ogrodzeni! :) Dodaj do ulubionych 

Ta wiekopomna chwila nastąpiła w październiku. Wstępny plan zakładał, że bok i tył działki zostanie ogrodzony przęsłami betonowymi, przód zaś miał mieć słupki z imitacji piaskowca i metalowe, ukośne przęsła. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na ogrodzenie w całości wykonane z betonu. Metalowe są tylko furtka i brama, które to dostaliśmy od znajomych (Olu, Piotrze - dziękujemy raz jeszcze). Cóż... nie ukrywam, że sporo kasy zostało nam dzięki takiej decyzji w kieszeni i dzięki temu będziemy mogli planować sobie położenie kostki wokół domu (marzę o tym, bo obecnie nasz wiatrołap bardzo często przypomina piaskownicę - tak się piach pod butami wnosi!). Jak się nie ma co się lubi - to się lubi co się ma, prawda? Najważniejsze, że w końcu możemy czuć się bezpiecznie! Zdjęcie do wpisu: Ogrodzeni! :) Plany frontowe na razie odkładamy do szuflady, ale... może kiedyś je zrealizujemy.

Bez perypetii się co prawda nie obyło. Raz, że ekipa miała ponad miesięczne opóźnienie (bo podobno "deszcze" - chociaż nie zauważyłam), dwa, że jak już się zapowiedzieli, to okazało się, że załadowali na samochód nie nasze przęsła. To znaczy nasze, ale tylko w kształcie, bo nie wybarwili ich na żółto, tylko wtargali szare. Dobrze, że zadzwonili do nas, zanim wyjechali od siebie - przynajmniej na transporcie nie stracili.

Zdjęcie do wpisu: Ogrodzeni! :)

 

Zdjęcie do wpisu: Ogrodzeni! :)

 

Zdjęcie do wpisu: Ogrodzeni! :)

W każdym razie - jak już dojechało wszystko, co powinno dojechać - praca zaczęła wrzeć. I to dosłownie! Ekipa montująca zaiwaniała aż miło, a ogrodzenia przybywało i przybywało. Cały montaż trwał 4 dni. Nie wylewaliśmy podmurówki - najniższą płytę wkopaliśmy do połowy w ziemię. Radek wyczyścił i pomalował na czarno bramę i furtkę. I tak oto mamy w końcu ogrodzenie!  Prezentacja przodu...

Zdjęcie do wpisu: Ogrodzeni! :)

 

Zdjęcie do wpisu: Ogrodzeni! :)

 

Zdjęcie do wpisu: Ogrodzeni! :)

...oraz tyłu i boku:

Zdjęcie do wpisu: Ogrodzeni! :)

 

Zdjęcie do wpisu: Ogrodzeni! :)

Michaś śpi, więc pokażę Wam jeszcze zwisy, które oświetlaja nam barekZdjęcie do wpisu: Ogrodzeni! :) Długo ich szukaliśmy... Nic nam się nie podobało, wszystko było nie takie, jak trzeba. Któregoś dnia, będąc na spacerze, przechodziliśmy obok małego sklepiku z oświetleniem. I z wystawy "spojrzały" na nas one! Od razu wiedziałam, że te i żadne inne! Zdesperowani, byliśmy gotowi zapłacić za nie każde pieniądze. Na szczęście okazało się, że... cena jest równie ładna jak lampy: 89 zł za sztukęZdjęcie do wpisu: Ogrodzeni! :) Tak oto zakupiliśmy, przytachaliśmy do domu, a potem Mąż powiercił, zawiesił i... kabelki już nie straszą! Zdjęcie do wpisu: Ogrodzeni! :)

Zdjęcie do wpisu: Ogrodzeni! :)

 

Zdjęcie do wpisu: Ogrodzeni! :)

Na teraz - to wszystko. Obiecałam dozować nowe poczynania - i tego będę się trzymać!Zdjęcie do wpisu: Ogrodzeni! :) Wrócę wkrótce!!! Buziaki!!! :*

 

2012-12-13

Łojojoj! Dodaj do ulubionych 

Strasznie dawno mnie tu nie było! Zdjęcie do wpisu: Łojojoj!Wrzesień, październik i listopad minęły tak szybko, że aż trudno mi uwierzyć, że już za chwilę poczuję zapach igliwia i świątecznych przysmaków, z głośników dobiegać będą ciche nuty kolęd, a my w pośpiechu będziemy pakować ostatnie prezenty (hm,hm, hm... no cóż... w ramach pomocy Świętemu Mikołajowi, oczywiście!Zdjęcie do wpisu: Łojojoj!) i stroić się do tego najważniejszego, najbardziej magicznego dnia w roku - Wigilii! Zdjęcie do wpisu: Łojojoj!

Teraz pojawiam się tylko na chwilę. Z zapowiedziami tego, co planuję wkrótce uzupełnić. Mam nadzieję, że w końcu przydaży mi się dłuuugi, zimowy wieczór, który będę mogła spożytkować na słodkie tête-à-tête  z blogiem, wynagradzając mu to kwartalne zaniedbanieZdjęcie do wpisu: Łojojoj!

O czym będzie?

- o ogrodzeniu

- o kominku (tak, tak - w końcu się doczekaliśmy!!! Wtajemiczeni i uważni Czytelnicy wiedzą, co i jak długo sen mi z oczu spędzało - skutecznie bardzo)

- o karniszach i firankach, które właśnie się szyją

- o listwach przypodłogowych

- o oświetleniu nad barkiem - już nam tu kable nie dyndają!

- o naszym geniuszu-meblarzu, który siebie samego przeszedł (i przed którym zamierzam Was ostrzec!)

Postaram się zrobić kilka krótkich wpisów - może uda mi się nawet po jednym każdego dnia? Romcia - zaglądasz tu jeszcze? Przyrzekam nie robić nawału - słowo harcerza!!! Zdjęcie do wpisu: Łojojoj!

Zdjęcia też będą - a jakże! Bo choć czasu na bloga coraz mniej - to cykanie fotek nadal wielką frajdę mi sprawia. No to cykam... I na dysku sobie te fotki upycham.

 

Tymczasem pozdrawiam Was cieplutko z naszego zasypanego śniegiem miejsca na ziemi! :*

romanosie Obserwuj bloga
statystyki bloga
Odwiedzin bloga: 85389
Komentarzy: 3573
Obserwują: 221
Wpisów: 298 Galeria zdjęć: 1529
Projekt LAPIS 2
BUDYNEK - dom wolnostojący , parterowy z poddaszem bez piwnicy
TECHNOLOGIA - murowana
MIEJSCE BUDOWY - ok. Sochaczewa
ETAP BUDOWY - VII - Wykończenia
Polecane linki
mojabudowa.pl - puchar
I Nagroda w konkursie na Budowlany Blog Roku 2011