Modern Gallery
Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Napisz
PANEL

romanosie | Obserwuj

2012-08-27

Zaległości, nowości i podziękowania! :) Dodaj do ulubionych 

Witajcie Kochani! Powoli wracam do normalnościZdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :) To znaczy: czuję się już całkiem dobrzeZdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :) Michaś właśnie grzecznie zasnął, dom odkurzony, pranie wywieszone, gorący obiad stoi na kuchni i czeka na powrót Radka z pracy. Zatem: skoro wszystko już zrobione - mam chwilę czasu, żeby skrobnąć słów kilkaZdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :)

Najpierw zaległości. Teraz będzie o tym, co udało mi się "zmalować" tuż przed narodzinami DziedzicaZdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :) Któregoś pięknego dnia wybrałam się do miasta i... kupiłam trzy ramki - no bo kolor mi się spodobał, taki inny, niestandardowy, wpadający w moje ukochane rude odcienie i pasuje do barw michasiowego pokoju. (Hmmm... zdjęcie niestety nie oddaje ich realnego koloru - na żywo prezentują się korzystniej).

Zdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :)

Ramki kilka dni musiały sobie oczywiście poleżeć - no cóż... moc urzędowa się nabierała Zdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :) W pewne upalne popołudnie stwierdziłam, że - skoro z domu wyjść i tak nie mogę - spożytkuję wolne popołudnie na rysowanie. W ruch poszedł ołówek i tak powstały szkice. Zdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :)

Później nadszedł czas na "przeproszenie się" z pastelami, które powędrowały razem z innymi niepotrzebnymi obecnie gratami na poddasze. Odkurzyłam kolorowe pudełeczko...

Zdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :)

... i gdy już nasyciłam oczy wielością barw postanowiłam skupić się na tej palecie odcieni:

Zdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :)

Po kilkunastu minutach w ramkach zamieszkały kucyki, które są Wam już znane ze ściany michasiowego pokoiku - tym razem w wersji "portretowej"Zdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :)

Zdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :)

Teraz pozostaje mi mieć nadzieję, że nasz Syn je polubi i nie każe mi ich wkrótce przemalowywać na Boba Budowniczego albo inne PokemonyZdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :)

Co do naszych ostatnich osiągnięć to... nie ma ich zbyt wiele. W ciągu ostatnich trzech tygodni każdą wolną chwilę spędzaliśmy na wpatrywaniu się w Michasia - chyba wciąż nie mogę uwierzyć, że on jest nasz, że naprawdę śpi obok, w kołysceZdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :) Zachwyca nas każda jego nowa minka, każdy grymas, każdy uśmiech... Zdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :) Uczymy się być razem - w powiększonym składzie. I chyba całkiem dobrze nam to idzieZdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :) Jest jednak jedna rzecz, którą udało nam się w końcu zamówić i... zamontować. Otóż - po 8 miesiącach od przeprowadzki zamontowaliśmy... GNIAZDKA I WŁĄCZNIKI!!! Zdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :) Zdecydowaliśmy się na osprzęt firmy OSPEL, model Impresja w kolorze Tytan. Tak prezentują się na ścianie:

Zdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :)

Kupiliśmy też karnisze do okien na cały parter, ale... na razie nie ma co prezentować bo... leżą sobie tylko rurki, cała reszta (tzn. żabki, uchwyty, śruby) jeszcze w pudełku. Powoli zaczynam wiercić Radkowi dziurę w brzuchu, żeby karnisze zaczęły zajmować swoje miejsce. Równie powoli planuję sobie, jak uszyć firanki, żeby po upięciu miały "ręce i nogi" Zdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :) Jedno wiem na pewno - wszędzie stawiam na biały, gładki materiał.

Aha! No i rzecz najważniejsza z ważnych! Na dniach - mam nadzieję, że w ciągu najbliższego tygodnia - rozpocznie się montaż naszego ogrodzenia!!! Zdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :) Ostatecznie zdecydowaliśmy się na ogrodzenie z gotowych elementów betonowych, wybarwionych na żółto. Marzyło nam się co innego, ale... no cóż... ostatecznie przekonała nas cena. Front będzie trochę inny niż tył i bok. Na jednym boku mamy już ogrodzenie z siatki - od sąsiada. Radek tylko podmurówkę ma tu wykonać, a kiedyś planujemy na siatkę rzucić taką matę bambusową i wzdłuż posadzić tuje. W każdym razie - pieniądze zaoszczędzone na ogrodzeniu chcemy przeznaczyć na ułożenie wokół domu kostki. Przed naszym domem jest tyle piachu, że... w wiatrołapie non stop mamy piaskownicę - tak się to tałatajstwo pod butami nosi!Zdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :)

Skoro uprzejmie już doniosłam co tam u nas nowego, teraz nadszedł czas na szczególne podziękowania. Już nieraz pisałam, że blog swój zaczynałam pisać z pewną dozą nieśmiałości. Nie wiedziałam, jak zostanę tu przyjęta, czy nie trafią się jacyś "życzliwi inaczej" itp., itd. Dziś po raz kolejny mogę powiedzieć, że dzięki blogowi poznałam zupełnie wyjątkowe osoby. I - choć znamy się tylko wirtualnie - mam wrażenie, że mamy ze sobą wiele wspólnego. Dziś chciałabym szczególne podziękowania złożyć Sylwii Romeczkowej. Za co? Za wielkie serce. Za bezinteresowność. Za to, że dzięki niej pewien poniedziałek stał się dla całej naszej trójki zupełnie wyjątkowy!!! Bo w pewien poniedziałek właśnie do naszych drzwi zapukał listonosz i wręczył nam paczkę. Po jej otwarciu naszym oczom ukazała się rzecz przepiękna, tym cenniejsza, że wykonana przez Sylwię samodzielnie. Sami spójrzcie:

Zdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :)

 

Zdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :)

Kiedy pierwszy zachwyt minął, ogarnęło nas tak olbrzymie wzruszenie, że... nie sposób opisać tego zwykłymi słowami! Kochana Sylwuniu!!! Jeszcze raz z całego serca DZIĘKUJEMY!!! Jesteś wielka!!! :* :* :* Na razie pamiątka stoi na komodzie obok łóżeczka, w którym śpi Michaś. Wciąż nie możemy zdecydować się, w którym miejscu ją powiesić czy postawić tak, żeby była jak najbardziej wyeksponowana. To jest najprawdziwsze dzieło sztuki - wykonane z dbałością o każdy, najmniejszy nawet szczegół!!! BAJECZNE!!!

DZIĘKUJEMY!!! :* :* :*

Zdjęcie do wpisu: Zaległości, nowości i podziękowania! :)

2012-08-16

Z nieskrywaną dumą!!! :D Dodaj do ulubionych 

Jest mi niezwykle miło poinformować Was wszystkich, moi Drodzy, że nasz Lapis ma nowego mieszkańca!!! Zdjęcie do wpisu: Z nieskrywaną dumą!!! :D Tak, tak, tak! Nasz Dziedzic jest już razem z nami!Zdjęcie do wpisu: Z nieskrywaną dumą!!! :D Urodził się o godz. 18:40 w dniu 07.sierpnia 2012r. (ku uciesze Tatusia, który to siódemkę uważa za swą szczęśliwą liczbę). W chwili narodzin Michaś ważył 2.850 g i mierzył 50 cm, a swoją obecność zaakcentował silnym wrzaskiem, który wprawił mnie w stan dzikiej euforii!!! Zdjęcie do wpisu: Z nieskrywaną dumą!!! :D

Zdjęcie do wpisu: Z nieskrywaną dumą!!! :D

W miarę możliwości postaram powoli odgrzebywać się z zaległości, odpisywać na maile itp. Odezwę się wkrótce, żeby pokazać Wam, co udało mi się "zmalować" na chwilę przed narodzinami Maluszka oraz żeby podziękować komuś wyjatkowemu za coś wyjątkowego. Do poczytania wkrótce!!! :* :* :*

2012-07-13

W przypływie weny :D Dodaj do ulubionych 

Pytanie na dziś brzmi: "Na jaki pomysł może wpaść kobieta będąca na przełomie 8/9 miesiąca ciąży?" Hmmm... w moim przypadku pomysł był taki: "Ozdobić pokój naszego Syna!"Zdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D Jak? Trochę trzeba było nad tym pomyśleć. Chciałam, żeby było ładnie, pasowało do wystroju, stanowiło atrakcję michasiowego pokoju i cieszyło oczy nas wszystkich. Wiedziałam, że będzie to rysunek na ścianie. Nie wiedziałam jednak, co ma być jego tematem przewodnim. I - jak to w życiu zwykle bywa - pomysł podsunęło samo życie!Zdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D Wszystko zaczęło się od tego, że upatrzyłam w końcu pościel do dziecięcego łóżeczka. Na powłoczce i na ochraniaczu na szczebelki widniały kucyki, które mnie po prostu urzekły. I tak oto postanowiłam, że takie właśnie kucyki rozgoszczą się na ścianieZdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D

No cóż... od pomysłu do jego realizacji upłynęło trochę czasu - wszystko musi nabrać przecież mocy urzędowej, prawda? Zdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D Kupiłam papier pakowy, ołówki, temperówkę i gumkę do ścierania - stwierdziłam, że wszystko to może mi się przydać. Leżały sobie te klamoty chyba ze dwa tygodnie. Wena przyszła wczoraj - i tak oto ściana nabrała nowego wygląduZdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D

Dłuuuugoooo już nie malowałam. Zastanawiałam się nawet, czy jeszcze potrafię to robić... Zdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D Zwłaszcza w pionie, na ścianie - do tej pory malowałam zawsze na kartkach, kartonach itp. -  zawsze w poziomie. Okazuje się jednak, że z malowaniem jest jak z jazdą na rowerze - tego się nie zapomnia - wystarczy tylko chciećZdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D

Na wszelki wypadek najpierw narysowałam sobie kucyki na papierze pakowym - to po to, żeby "złapać" proporcje - lepiej nanosić poprawki na papierze, niż potem mazać po ścianieZdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D

Zdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D

Poprawek - ku mojemu zadowoleniu - nie było, więc złapałam za nożyczki i wycięłam kucykiZdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D

Zdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D

 

Potem przykleiłam sobie formę na ścianę - po to, żeby odrysować kontury:

Zdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D

 

Ołówek w rękę - i tak powstał szkic na ścianie:

Zdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D

Na tym wczoraj poprzestałam - musiałam dać odpocząć swoim biednym plecomZdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D Nie mogłam doczekać się, kiedy Radek wróci z pracy - strasznie chciałam mu pokazać swoje "dzieło"Zdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D Gdy przyjechał do domu, poprosiłam go o zamknięcie oczu, po "ciemaku" zaprowadziłam go do pokoiku, postawiłam przed ścianą i pozwoliłam otworzyć gały! Jego uśmiech był bezcenny! Zdjęcie do wpisu: W przypływie weny :DWieczorem Mąż wystawił mi wszystkie wiaderka z resztkami farb, które mamy na ścianach...

Zdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D

...ja dołożyłam do tego tubki z farbami akrylowymi, których używam do decoupage'u i dziś mogłam dokończyć malunek:

Zdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D

Otwierałam nowe pudełka i tubki, zmieniałam pędzelki, raz malowałam na stojąco, raz na siedząco... Ufff... Nieskromnie przyznam, że osiągnięty efekt wart był wysiłkuZdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D Teraz na ścianie michasiowego pokoiku spokojnie pasą się dwa urocze, grubiutkie kucyki Zdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D

Zdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D

 

Zdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D

Podobny motyw - z kucykami w roli głównej oczywiście - planuję jeszcze powtórzyć w trzech ramkach, które zamierzam dziś nabyć. No co? Wena jeszcze mnie nie opuściła, więc będę kuć żelazo póki gorące! Zdjęcie do wpisu: W przypływie weny :DZdjęcie do wpisu: W przypływie weny :D

2012-07-09

Schody - odsłona druga Dodaj do ulubionych 

Jestem mega usatysfakcjonowana! Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga Czemu??? Hmmm... przewidywaliśmy, że montaż drewna na schodach zajmie p. Jankowi jakieś dwa tygodnie. A tu mega zaskoczenie, mega niespodzianka: p. Janek zaczął pracę w ubiegły wtorek ok. 13:30, a skończył... w sobotę ok. 17:30! Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga Chylę czoła, bo pracował codziennie od godziny 06:00 do... 20:00! Ja nie wiem, czy dałabym radę po takiej dniówce ręką i nogą ruszyć!

Okładanie rozpoczęło się od pierwszego stopnia:

Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

Kiedy łuk został ustalony i docięty - kolejne stopnie poszły gładko Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga Aż do schodów zabiegowych, które wymagały większej uwagi Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

Ale i z tym p. Janek sobie poradził:

Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

Tutaj - tuż przed finiszem:

Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

Cała sobota przebiegła bardzo pracowicie: podczas, gdy p. Janek "siedział" na schodach - Radek z Teściem zajęli się korytarzykiem. Jego ściany najpierw zostały delikatnie przetarte papierem ściernym - to po to, żeby spadły z nich drobinki piasku kwarcowego:

Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

Potem Teść malował na biało sufit i położył pierwszą warstwę farby na ściany, Radek położył drugą - w korytarzyku zagościł Kogel-Mogel - dał bardzo słoneczny efekt Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

Po tych "zabiegach" korytarzyk wygląda tak - jeszcze tylko futryny przy drzwiach do sypialni i pokoju Michasia trzeba umieścić na swoich miejscach Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

A teraz znów o schodachZdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga P. Janek wyjechał - reszta prac schodowych w rękach mojego Męża. Wczorajszy wieczór spędził na kładzeniu szpachli:

Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

Na dzień dzisiejszy schody nabrały takiego wyglądu:

Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

 

Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

Jeszcze docieranie, szlifowanie, lakierowanie (które najprawdopodoniej skaże mnie na banicję - będę musiała się na czas lakierowania gdzieś wynieść, żeby smrodu nie wąchaćZdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga). No i barierka - realizacja w przyszłości, mam nadzieję, że nie bardzo odległej Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

Podsumowując: drewno na schody położone, dom posprzątany (no dooobra - jeszcze trzeba wypucować okna i drzwi, ale kurzu się pozbyliśmyZdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga), dalsze prace zaplanowane. Teraz mogę spokojnie odpoczywać! Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga A obok mnie - Luśka, oczywiście! Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga Spójrzcie tylko, jakie to pozycje przyjmuje śpiąc obok mnie, gdy robię wpisZdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

I jak tu nie kochać tego kawałka futra??? Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona druga

2012-07-06

Schody - odsłona pierwsza Dodaj do ulubionych 

Od wtorku w naszym domu znów się dziejeZdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwsza Konkretnie rzecz biorąc - dzieją się schody, tzn. brzydka szarość chropowatego betonu jest w trakcie ukrywania się pod deskami z dębuZdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwsza Nasze schody dostają swoje nowe "ubranie", a ja znów czuję się tak, jak na początku budowania - w końcu dzieje się coś "dużego", a postępy widać gołym okiem!!! Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwsza I gdyby nie moje dodatkowe 7 kg szczęścia, które to przyszło mi dźwigać w te upalne, letnie dni, to chyba latałabym pod samym sufitem, niesiona na skrzydłach dzikiej radości! Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwsza Co tam kurz, co tam stukanie i pukanie, co tam wiercenie! Grunt, że nasz dom ewoluuje!Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwsza Swoją drogą - ekipa do sprzątania po tym szaleństwie już czeka w pogotowiu Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwsza

 

Ale, ale... nie wszystko od razu! Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwszaŻeby Sylwia Romeczkowa znów nie narzekała, że wpisy za długie robię i nie wie, na czym się skupić - to pozwolę sobie dozować przyjemność (mam nadzieję, że nie tylko pisania, ale i czytaniaZdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwsza).

 

Temat schodów został "poruszony" po raz pierwszy w sobotę dwa tygodnie temu. Wtedy to właśnie: pojechaliśmy do sklepu, zakupiliśmy Capon extra...

Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwsza

...który m.in. zabezpiecza drewno przed ciemnieniem, potem ja wylegiwałam się na leżaku (a co!), a Mąż - z maseczką na twarzy, żeby się nie nawdychać - majtał pędzlem po trepach, stopniach i podstopniach...

Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwsza

I tak oto wszystko to - pomalowane i przygotowane - na baczność czekało na swój wielki dzieńZdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwsza

Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwsza

A wielki dzień nastał w poniedziałek, kiedy to w naszym domu zagościł p. Janek. Od wtorku wziął się za robotę i dziś schody są prawie, prawie obłożone - p. Janek przewiduje, że w niedzielę ogłosi pełen sukcesZdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwsza Potem jeszcze tylko druga warstwa Caponu, lakierowanie, docieranie, lakierowanie, docieranie - i schody nabiorą prawie ostatecznego wyglądu! Prawie - no bo barierki na razie nie będzie - ale spokojnie: nadrobimy to w przyszłym roku. Póki co - już ubolewam nad tym, że do momentu, kiedy na poddaszu nie zapanujemy nad kurzem (czyt. "nie położymy podłóg i nie pomalujemy ścian" (o montażu drzwi wewnętrznych i wykończeniu łazienki - póki co - nawet nie marzę!) - na swoje stare miejsce wróci gipsowo-kartonowa zabudowa wejścia na poddasze).

Aha! Luśka przygląda sie tym nowym schodom co wieczór Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwsza Siada na najniższym stopniu, zadziera łepek do góry, kręci nim na boki i... się przygląda. Wczoraj śmiałam się do Radka, że pewnie po jej kudłatej główce snują się myśli typu: "Cholera! Ale fajny drapak mi montują!"Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwszaZdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwsza

Kolejny wpis schodowy - już wkrótce!!! Zdjęcie do wpisu: Schody - odsłona pierwsza

romanosie Obserwuj bloga
statystyki bloga
Odwiedzin bloga: 85389
Komentarzy: 3573
Obserwują: 221
Wpisów: 298 Galeria zdjęć: 1529
Projekt LAPIS 2
BUDYNEK - dom wolnostojący , parterowy z poddaszem bez piwnicy
TECHNOLOGIA - murowana
MIEJSCE BUDOWY - ok. Sochaczewa
ETAP BUDOWY - VII - Wykończenia
Polecane linki
mojabudowa.pl - puchar
I Nagroda w konkursie na Budowlany Blog Roku 2011