Modern Gallery
Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Napisz
PANEL

romanosie | Obserwuj

2012-06-20

Stało się! :D Dodaj do ulubionych 

Nasza piwniczka, która mieści się pod schodami, doczekała się w końcu betonowych schodów (do tej pory za schody robiły tu poukładane na ich kształt pustaki)! W minioną sobotę Radek się zaparł i powiedział, że robi schody i koniec!!!Zdjęcie do wpisu: Stało się! :D Dogadał się z Sąsiadem, który akurat zalewał podmurówkę pod ogrodzenie (użyczył nam betonu - za co serdecznie dziękujemy!!!), zrobił szalunek, najpierw woził beton taczkami, potem nosił go wiadrem na miejsce przeznaczenia i zalewał, a potem docierał schody. O - tak wyglądała nasza ostatnia sobota:

Zdjęcie do wpisu: Stało się! :D

 

Zdjęcie do wpisu: Stało się! :D

 

Zdjęcie do wpisu: Stało się! :D

 

Zdjęcie do wpisu: Stało się! :D

Potem było docieranie, podlewanie i wietrzenie spiżarki, celem wysuszenia schodów. A dziś - jak człowiek, w cywilizowany sposób - zeszłam sobie po schodkach po ziemniaczki na zupę ogórkową! Że też trzy taczki betonu mogą dać tyyyleee radochy! Zdjęcie do wpisu: Stało się! :D

Zdjęcie do wpisu: Stało się! :D

Po sobotnim zalewaniu schodów, przyszedł w końcu czas na wieczorne kibicowanie. No cóż... pomimo wzmocnionego dopingu - sprawy nie ułożyły się tak, jakbyśmy sobie tego życzyliZdjęcie do wpisu: Stało się! :D

Zdjęcie do wpisu: Stało się! :D

 

Pamiętacie jeszcze naszą "Never ending story" z panem meblarzem??? Hmmm... no cóż mogę Wam powiedzieć... trwa nadal, z tym, że teraz - uczeni doświadczeniem nie daliśmy się zbyć. Pan meblarz jechał do nas trzy miesiące z (uwaga!!!) trzema zawiasami, czterema filcami do szafy (żeby nie trzaskały drzwi) i uchwytem do cargo (który obłamał podczas montażu mebli - i co na szczęście zauważyliśmy). Zwodził nas tyle czasu, obiecywał, że będzie za tydzień - i tak mijały tygodnie za tygodniami, aż w końcu przestał odbierać telefony od nas. Przykre - ale prawdziwe. W końcu wzięliśmy się na sposób i... zadzwoniliśmy do niego z numeru, którego nie znał. Odebrał, a jakże! I strasznie był zdziwiony, gdy się zorientował, że to właśnie my do niego dzwonimy! Rozmowa do przyjemnych nie należała, więc pozwolę sobie jej tu nie przytaczać, ale pomogła: pan meblarz się pojawił. O dziwo - nawet wcześniej niż zapowiadał, że będzie - pewnie chciał uniknąć spotkania z Radkiem. Zamontował uchwyt do cargo (teraz po wysunięciu nic się nie "giba"), zmienił zawiasy w witrynie, a w szafie wiatrołapowej zamontował filc i przymocował uchwyty, które wypadały przy każdym pociągnięciu drzwi. W międzyczasie bił się w piersi, przepraszał i mówił, że "zachował się jak świnia" - na co ja odparłam, że "przez grzeczność nie zaprzeczę". Jedyna rzecz, której jeszcze nie wymienił - to front barku, który wcześniej został źle przez niego przycięty, co spowodowało, że powstała brzydka dziura pomiędzy frontem a brzuszkową ścianą (w której to dziurze Lusia z upodobaniem wielkim szuka myszy). Pomimo zapewnień i obietnic, że pan meblarz wymieni front w przeciągu następnych dwóch tygodni - tym razem zażądałam pisemnej reklamacji w dwóch egzemplarzach - jeden dla nas, drugi dla niego - z określeniem ostatecznego terminu realizacji. Termin ten mija w czwartek przyszłego tygodnia.  Teraz fotencjeZdjęcie do wpisu: Stało się! :D: filc przy drzwiach od szafy (to takie szare, kosmate, pomiędzy czerwonym a srebrnym) - trzaskania nie będzie!!! Zdjęcie do wpisu: Stało się! :D

Zdjęcie do wpisu: Stało się! :D

 

Zmienione zawiasy w witrynie - witryna otwierała się nie na tę stronę co powinna i ciężko było cokolwiek z niej wyjąć i schować:

Zdjęcie do wpisu: Stało się! :D

Po zamontowaniu nowych zawiasów - jest duuużooo wygodniej - wszystko widać jak na dłoni:

Zdjęcie do wpisu: Stało się! :D

A to jest front, który czeka na wymianę:

Zdjęcie do wpisu: Stało się! :D

O kominku pisać nie będę, bo... niestety nie ma o czym... Ale jest nadzieja, że będzie, więc żeby nie zapeszyć - przemilczę ten drażliwy dla nas temat.

A tymczasem mogę obwieścić pełen sukces na płaszczyźnie VAT-u budowlanego!!! Nie, nie, nie - kasa jeszcze nie wpłynęła, ale byliśmy w Skarbówce, podpisaliśmy się pod poprawkami, a przy tym wysłuchaliśmy pochwał pod kątem osoby, która zrobiła rozliczenie, że tak skrupulatnie i dokładnie, że aż miło było sprawdzać i poprawiać!!! Mało z dumy nie pękłam, mówię Wam! Tak mi się ciężko było do tego zabrać - a tu proszę - tyle miłych słów!!! Hmmm... już dogadałam się z Radkiem, że w nagrodę za sukces zafunduję sobie żelazko z generatorem pary - a co!!! Coś mnie się za te wieczory spędzone nad fakturami i VZM-ami należy!!! Zdjęcie do wpisu: Stało się! :D

 

Buziaki!!! Dużo słońca Wam życzę!!! Zdjęcie do wpisu: Stało się! :D

2012-06-06

Dłubaniny ciąg dalszy... Dodaj do ulubionych 

...czyli o tym, co nam się udało zrobićZdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy... Nie jest tego dużo i nie jest to zapewne tak spektakularne wydarzenie jak zalewanie stropów, czy powstawanie ścian - ale są to nasze tycie sukcesy, które sprawiają, że nasz dom jeszcze bardziej staje się domemZdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy... Kiedyś ktoś na blogu - bodajże Sylwia Romeczkowa lub Edysia-Edyskas - napisał, że po przeprowadzeniu się do własnego domu wiele rzeczy niedokończonych przestaje przeszkadzać i długo nabiera tzw. "mocy urzędowej". Potwierdzam! U nas jest podobnie. No cóż... miło jest zrobić coś w domu, ale jeszcze milej jest posiedzieć na kanapie i zrelaksować się, przysłuchując się np. ptakom buszującym na podwórku lub w pobliskim lesieZdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...Mimo tych pokus czasem podwijamy rękawy (tzn. teraz głównie Mąż) i robimy to i owo Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy... W ten oto sposób na oknie kuchennym pojawiła się pierwsza w naszym domu firanka! Wzór ściągnięty od Marty Własnoniebowej, uszyty przez moją Ciocię, uprasowany przeze mnie i powieszony w oknie przez Radka. I powiem Wam, że... taki niby kawałek materiału, takie "nic wielkiego", a jednak kuchnia od razu przytulniejsza się zrobiła! Teraz szukam pomysłu na firanki, które ozdobią pozostałe oknaZdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy... A okno kuchenne wygląda sobie teraz tak:

Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

Jeśli chodzi o sukcesy doniczkowe - to tak jak widać: storczyk poszedł na współpracę, szczypiorek dziarsko sobie rośnie (teraz towarzystwa dotrzymuje mu jeszcze rzeżucha, która zajęła miejsce widocznych tu pędzelków i grzybka do rozbijania orzechów), a żeby zakupić resztę ziół do parapetowego zielnika jakoś... weny brak Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

No dobrze - teraz fragment dedykowany dla Izy Szyszuni, która to swego czasu podsunęła mi pomysł z luksferami. Uprzedzam, że dla niektórych zdjęcia mogą być szokujące, z uwagi na to, że póki co wyposażenie naszej jadalni stanowią meble maści wszelakiej, tudzież brakuje oświetlenia nad barkiem (jest już wybrane - czeka na zakup)Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy... Kochana Szyszuniu! Luksferki prezentują się tak (tutaj zdjęcie robione przy zapalonym świetle górnym):

Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

Same luksfery dają piękne światło, ale niestety moje zdolności fotograficzne nie potrafiły tego odpowiednio uchwycić - uwierzcie zatem na słowo - nocną porą luksfery dają nam tyle światła, ile potrzeba, żeby z przyjamnością obejrzeć film w telewizji albo nie zabić się o własne nogi w drodze z salonu do kuchni Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

W Michasiowym pokoju ustawiliśmy komodę i szafę, które szybko wypełniły się malutkimi ubrankami i akcesoriami. Ponadto stoi tu - póki co - kołyska, która służyć ma głównie w salonie i kuchni - bo to właśnie tu zamierzam spędzać z Maluchem najwięcej czasu. Pokoik nabiera mocy, ale wciąż wiele brakuje mu do ideału, jaki zamierzam osiągnąć wkrótceZdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy... Tymczasem zobaczcie, jak zielono jest za oknem michasiowego pokoju Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

Pokażę Wam jeszcze, jak teraz wygląda nasz wiatrołap, którego ściany wymagają jeszcze poprawek, ale który w końcu udało się jakoś ucywilizować. Nad siedziskiem zawisło lustro, w którym spokojnie można ocenić swój wygląd przed wyjściem z domu. Montażu doczekał się też wieszak na okrycia wierzchnie. Obok lusterka zaś prężnie prezentują się: skrzyneczka na klucze oraz obrazek, które to osobiście wydekupażowałam. Teraz wyjście z domu to sama przyjemność - można wygodnie, sadzając tyłek ,założyć buty, można sięgnąć po kurtkę bez potrzeby nurkowania w szafie, no i przejrzeć się też można, coby mieć pewność, że się spotkanych ludzi wyglądem facjaty nie przeraziZdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy... Aha! Jeszcze jedno! To wszystko można zrobić przy delikatnym świetle sączącym się z zamontowanej lampy sufitowej, zakupionej zimową porą, a założonej w ubiegłym tygodniu! No cóż... lepiej późno, niż wcale, prawda??? Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

 

Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

 

Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

 

Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

 

Montażu doczekały się też progi - teraz granica gresu i paneli wygląda tak (montaż mężowy, rzecz jasna):

Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

Ponieważ jakoś tak się od jakiegoś czasu składa, że każdy wpis kończy słów kilka o naszym kudłatym zwierzęciu - nie inaczej będzie dziśZdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy... Luśka została wysterylizowana i wyleczona z guzów sutka. Szybko doszła do siebie po przebytych operacjach i teraz korzysta z życia w pełnym tego słowa znaczeniu. Gdyby ktoś z Was zastanawiał się, czy da się udomowić kota, który jest dziki - to Lusia jest przykładem na to, że a i owszem - DA SIĘ! Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy... Kot, który dawniej spał gdzie popadnie - teraz upatrzył sobie satynowe poduszki, a do tego miło mu, gdy podczas drzemki jest przykryty!!! No cóż... w główce to już jej się dawno od dobrobytu pomieszałoZdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy... Aż strach pomyśleć, gdzie miesza się jej terazZdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy... W każdym razie - najważniejsze jest to, że w końcu ma dobrze - a nas i tak to niewiele kosztujeZdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

O jakiegoś czasu nasza działka ma nowych mieszkańców, którzy upodobali sobie składowane na niej pustaki. Tutaj bowiem mieści się "terrarium" jaszczurek. Odkąd Lusia zaczeła wychodzić na dwór, przesiaduje na pustakach całymi godzinami i tylko od czasu do czasu mruży oczy, potem paca co odważniejszą, wyglądającą jaszczurkę łapą. Ot - taka zabawa, która chyba mniej niż Lusię bawi rzeczone jaszczurki. W każdym razie - te, które bez ruchu korzystają z wylegiwania się na słońcu - Lusi nie interesują. A ja mogę im bez pośpiechu cyknąć kilka zdjęćZdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

 

Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

Dobra Kochani - Michaś tak nawala mi nóżkami po żebrach, że dłużej przed kompem nie wysiedzęZdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy... Czas na spacer - zza chmur właśnie wyjrzało słońce, więc trzeba korzystać Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy... Buziaki dla Was wszystkich i dla każdego z osobna!!! Do poczytania wkrótce!!! Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

 

P.S. Aha! I jeszcze coś! Gmina nadała naszej posesji numer! Że też tego wcześniej nie odnotowałam!Zdjęcie do wpisu: Dłubaniny ciąg dalszy...

 

2012-05-07

I po majówce!!! :D Dodaj do ulubionych 

Cześć Kochani!!! Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

 

Wiem, wiem, wiem... Biję się w piersi - dłuuuugo mnie tu nie było... Mea culpa! Mam nadzieję, że mi wybaczycie tę długą nieobecność. Jakieś lenistwo mnie ogarnęło - na szczęście tylko w wymiarze internetowym, bo ten realny - po brzegi wypełniony tym, co udało nam się w międzyczasie zrobić. Mieszka się cudownie - zwłaszcza teraz, kiedy poranki budzą nas promieniami słońca, śpiewem ptaków i szumem młodych, zielonych listków brzóz. Majówka rozpieściła nas wysoką temperaturą. Kto by pamiętał, że w zeszłym roku padał w maju śnieg??? W tym roku - delikatna, złota opalenizna i nos usiany piegami. Bosko!!!Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

Cały czas, niestrudzenie, maluśkimi kroczkami - ulepszamy nasz domek, wciąż wijemy nasze gniazdko. Robimy rzeczy małe i duże, które umilają nam mieszkanie w naszym ukochanym domu. Trochę się tego nazbierało i... nie wiem od czego zacząć... hmmm... No to może po kolei:

- udało mi się w końcu rozliczyć VAT budowlany!!! Huuuurrrrraaaaa! Trochę ślęczenia nad tym  było, ale mogę obwieścić połowiczny sukces. Dlaczego połowiczny? No bo pełen to będzie wtedy, gdy okaże się, że mało baboli popełniłam i kasa na konto wpłynieZdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D Bo - póki co - Mąż (wyposażony w faktury, pozwolenie na budowę, ich kopie i wnioski VMZ) złożył ten cały majdan w US i to jakby na połowę sukcesu się składa Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D Kasa potrzebna od zaraz - na nowe cele, na realizację planów ogrodzeniowych.

- kupiliśmy lampy do oświetlenia domu od frontu i z tyłu, przy tarasie (którego jeszcze nie ma, ale kiedyś będzieZdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D). Wybieraliśmy wspólnie - montował Mąż w osobie własnej, a ja korzystałam w tym czasie z pierwszych wiosennych promieni słońca (bo to w marcu jakoś było) i cykałam fotki. Wybór padł na takie kinkiety:

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

A tu już montaż - najpierw od frontu:

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

...potem z tyłu:

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

 

...Hmmm...nie mogę dodać zdjęcia... Czy u Was też są z tym jakieś problemy??? No nic - chyba tego nie przeskoczę. Ale ponieważ zaczęłam już pisać i póki mam wenę - to sobie napiszę, a potem - jak już się da - okraszę wpis zdjęciami. (jak widzicie - w końcu się udało! Zdjęcia są! Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D)

 

- w małej toalecie Radek zamontował wyciąg  z czujnikiem ruchu. Wyciąg uruchamia się automatycznie, gdy tylko ktoś wejdzie do toalety. No właśnie... od tej reguły są wyjątki, np. wyciąg nie reaguje na mnie Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D Chyba czujka mnie "nie widzi", w sumie to nie ma się czemu dziwić... przy moim wzroście Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D Żeby ją uruchomić muszę albo majtać drzwiami wejściowymi do kibelka, albo wchodzić do niego z kijem od mopa - wtedy "załapuje" Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D Ot - cud techniki! Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

 

- nasza brzuszkowa, luksferowa ścianka dostała ostatni szlif - została naciągnięta, dotarta i pomalowana - teraz prezentuje się w całej krasie i jest atrakcją jadalni oraz salonu, a wieczorem podświetlone luksfery z powodzeniem zastępują tradycyjne oświetlenie, tworząc świetny nastrój. Natomiast jej metamorfoza przebiegała tak:

- najpierw naciąganie i gruntowanie na biało:

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

- potem malowanie na kolor - Caffe Latte:

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

A zdjęcia ostatecznego wyglądu zapodam wieczorem, bo... muszę je najpierw cyknąćZdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

- jeszcze przed Świętami Wielkanocnymi myślałam, że w tym wpisie będę mogła zaprezentować Wam zdjęcia z ukończonego już kominka. Jednak - jak to w życiu bywa - nie wszystko idzie tak, jak się spodziewaliśmy. Kominek został ukończony w takim znaczeniu, że nie straszy już dziurą od frontu, jest naciągnięty i zagruntowany. Wciąż jednak czekamy na kamień, który miał stanowić jego główną ozdobę. Niestety - mimo wielu obietnic - i kamienia, i wykonawcy kominka - brak. Nie będę się na ten temat rozpisywać, bo sprawa jest o tyle trudna, że kominek od początku do końca miał być robiony przez... Bartka, za którego przecież oboje dalibyśmy sobie ręce odrąbać... Przykre, prawda?Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D No nic - wytrwale czekamy... Ciekawe tylko, jak długo... A to kominkowa fotorelacja:

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

 

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

A to stan obecny:

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

 

- wiatrołap jest już prawie, prawie skończony. Tynk jest już na ścianach - wymaga jeszcze poprawek, ale w końcu można będzie dopieścić i to pomieszczenie do końca. Od pewnego czasu szafie dotrzymuje towarzystwa ława-siedzisko, którą dzięki mojej Przyjaciółce Gusi - udało nam się zakupić w promocyjnej cenie, o 150 zeta taniej niż normalnie. Sufit jest już bieluśki, więc teraz przyjdzie czas na kropki nad "i", czyli wieszak, oświetlenie i lustro. Powoli - do przodu. Ciężko zrobić dobre zdjęcie takiemu małemu pomieszczeniu - dlatego na razie zaprezentuję samo siedzisko Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

 

- majowy weekend - jak zwykle od czasu rozpoczęcia budowy, wcale nie oznacza słodkiego lenistwaZdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D Bo cóż my mogliśmy robić w ten leniwy czas? Hmmm... Malowaliśmy pokój dla naszego Michasia!!!Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D Pomysłów na dobór kolorów było kilka. Najpierw miało być żółto-pomarańczowo, potem niebiesko-beżowo, aż w końcu - za sprawą kolorystyki pościeli do łóżeczka, która strasznie mi się spodobała, zapadła decyzja, że pokoik będzie w kolorach: Biała Czekolada (którą swego czasu Mąż próbował uwikłać w salonowy "mezalians" z Caffe LatteZdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D) i Morelowy Nektar. Najpierw były próby na ścianie - wahaliśmy się, czy zamiast Białej Czekolady nie dać Magnolii, ale Magnolia przy Morelowym Nektarze wyglądała jakoś takoś "sinawo", więc pozostała Biała Czekolada.

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

I w ten oto sposób pokój Michasia nabrał barw i zyskał na przytulności. A przede wszystkim - cały majdan tu upchnięty wywędrował na poddasze!!! Efekt jest taki, jakiego oczekiwałam - lubię ciepłe odcienie barw, zwłasza, że pokoik Michasia jest od zachodu, więc nie ma tam zbyt dużo naturalnego światła. Teraz lubimy tam chodzić i przyglądać się jego nowemu wyglądowi - robi się coraz piękniej!!! Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D Póki co - jest tu jeszcze trochę pusto, ale powoli zaczniemy tutaj ukłądać michasiowe rzeczy Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

 

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

Aha! Żeby nie było! Malowaniem zajął się oczywiście Mąż! Ale - żeby nie było, że nic nie robię - to uroczyście oświadczam, że to ja, przez dwie godziny i na klęczkach domywałam potem podłogę po malowaniu, zużywając przy tej czynności 5 litrów wrzątku i trzy gąbki do mycia naczyń!!! I przyrzekam, że jeśli kiedykolwiek nasz Syn będzie mi pyskował - to nie zawaham się mu tego klęczkowego mycia podłogi w jego pokoju wypomnieć - a co!!! Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :DZdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D Nie pytajcie, co sprawiło, że nie rozłożyliśmy folii na podłogę, bo.. sami tego nie wiemy... Zaćmienie jakieś nas ogarnęło chyba i tyle! Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D Teraz przymierzamy się do pomalowania korytarzyka przy schodach (wybór padł na Kogel Mogel) - folia już leży i czeka na rozłożenie - szorowania nie będzie!!!

 

- a wczoraj... Mąż mój najkochańszy sprawił mi mega-frajdę tym, że zamontował mi parapet w kuchni!!! Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :DOkno od razu nabrało zupełnie innego, ogładzonego wyglądu!!! Było tak:

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

 

A jest tak:

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

 

A to Sprawca zmiany przy pracyZdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

Niby nic takiego - a jaka zmiana! Teraz czas na zakup ziół do przygotowanych już doniczek. Rzeżucha i szczypiorek już sobie rosną - teraz czas na inne zieleniny - co dokładnie - tego jeszcze nie wiem. Na pewno nie zabraknie bazylii! Jeszcze małe malowanie, doklejenie płytki pod okapem, zawieszenie firanki, którą - na podstawie zdjęć przesłanych przez Martunię z Własnegonieba - uszyła mi ciocia i będę mogła Wam pokazać kuchnię w całej okazałości, nie rumieniąc się ze wstydu, że taka niedokończonaZdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D W planach jest jeszcze zakupienie i zamontowanie dwóch półej otwartych na ścianie, która dzieli kuchnię od wiatrołapu. Mam bowiem kilka rzeczy, które mają "duszę" i chciałabym je odpowiednio wyeksponować.

 

- aha - jeszcze jedno! Metamorfozę przechodzi też powoli nasza droga, która zostaje po trochu wysypana leszem. No wiem, wiem - szczyt marzeń to to nie jest, ale zawsze to jakaś gwarancja, że sie nie zakopiesz na gliniastej drodze podczas intensywnych opadówZdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

 

A tymczasem - korzystam z uroków przebywania w domu. Czytam, trochę dekupażuję, gotuję i piekę. Wypoczywam i się relaksuję. Bo potem to nie wiadomo, czy będę miała na to czasZdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D Towarzystwa dotrzymuje mi oczywiście Lusia, która - odkąd jest ciepło na dworzu - poznaje nasze podwórko i wyleguje się w promieniach słońca

Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D

Najbardziej jednak lubię weekendy, bo to czas, gdy nigdzie żadne z nas się nie spieszy, gdy możemy pocelebrować wspólne śniadanie, na spokojnie porozmawiać, poodpoczywać wśród pachnącej świeżością przyrody, a potem razem zrobić coś drobnego dla naszego domu. Wciąż mamy nowe marzenia i plany. W tym roku priorytetem dla nas jest, żeby zrobić ogrodzenie i - może - podbitkę i tarasy... Czas pokaże, ile nam się uda zrealizować. Trzymajcie kciuki!!! 

Teraz zmykam. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się bez problemu wkleić zdjęcia. (Ufff! Udało się!Zdjęcie do wpisu: I po majówce!!! :D)

Buziaki dla wszystkich "Czytaczy"!!! :* :* :* 

 

 

 

 

 

 

 

2012-04-07

Wesołego Alleluja!!! Dodaj do ulubionych 

Kochani! Wiem, wiem - ostatnio nie piszę zbyt często, ale bywam u Was, podglądam i dopinguję, choć śladu po sobie nie zostawiam. Dziś też jestem w przelocie: pomiędzy tarciem jabłek na szarlotkę a marynowaniem kurczaka Zdjęcie do wpisu: Wesołego Alleluja!!! Wpadłam złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Wielkanocnych (czas leci jak oszalały - dopiero było Boże Narodzenie).

Moi Drodzy!

Życzę Wam Świąt spokojnych, niosących ukojenie, w otoczeniu bliskich Wam ludzi. Życzę Wam wiary i nadziei na lepsze jutro. Życzę pogody ducha. I wytrwałości, która na każdym etapie zmagań budowlanych jest wręcz nieodwołalna! Tradycyjnie: smacznego jajka i mokrego Śmigusa-Dyngusa! Wszystkiego dobrego!!!Zdjęcie do wpisu: Wesołego Alleluja!!!

Zdjęcie do wpisu: Wesołego Alleluja!!!

2012-03-19

Po prośbie :) Dodaj do ulubionych 

Kochani! Witajcie w ten słoneczny, marcowy dzień! Wiosna ubrała się dziś w najpiękniejszą ze swych sukienek - tę złocistą, mieniącą się promieniami słońca. Ciekawe, co założy na siebie pojutrze, kiedy to zawita oficjalnie? Żeby jeszcze tylko zrezygnowała z towarzystwa wiatru - i będzie pełnia szczęścia! Zdjęcie do wpisu: Po prośbie :)

Jak wskazuje tytuł - wpadłam tu z małą prośbą. Otóż... czy ktoś z Was nie dysponuje może wzorem dokumentu WYKAZ FAKTUR I WARTOŚCI PONIESIONYCH WYDATKÓW NIEODLICZONYCH W RAMACH ULG MIESZKANIOWYCH,
OPODATKOWANYCH PODATKIEM VAT WG STAWKI 22% i wnioskiem do tego? Kurczaki no - wykaz na 2011 rok łatwiej dostać - ten na 2010 - już trudniej, a chciałabym sobie ten dokument wydrukować, uzupełnić i złożyć. Kasa z odliczenia VAT-u budowlanego znajdzie swoje przeznaczenie w realizacji ogrodzenia naszej posesjiZdjęcie do wpisu: Po prośbie :)

Także - gdyby ktoś miał i zechciał się takim dokumentem podzielić - to proszę o maila.

Z góry dziękuję i pozdrawiam! :*

 

 

romanosie Obserwuj bloga
statystyki bloga
Odwiedzin bloga: 85389
Komentarzy: 3573
Obserwują: 221
Wpisów: 298 Galeria zdjęć: 1529
Projekt LAPIS 2
BUDYNEK - dom wolnostojący , parterowy z poddaszem bez piwnicy
TECHNOLOGIA - murowana
MIEJSCE BUDOWY - ok. Sochaczewa
ETAP BUDOWY - VII - Wykończenia
Polecane linki
mojabudowa.pl - puchar
I Nagroda w konkursie na Budowlany Blog Roku 2011