Modern Gallery
Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Napisz
PANEL

romanosie | Obserwuj

2011-07-18

Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D Dodaj do ulubionych 

Domiśka! Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :DTen nasz spacer po posadzkach to trochę dla nas tak, jak dla całej ludzkości pierwszy spacer po księżycu chyba!Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D Pierwsze wrażenia? Przede wszystkim - okna na normalnej wysokości!!! Już nie muszę stawać na palcach, żeby zamknąć okno w jadalni, ani przynosić sobie krzesła, żeby zamknąć okno w kuchni!Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D Po drugie - jak już w komentarzu napisała Virion - porządeczek jak ta lala! Pusto! Zupełnie pusto w domu - tylko posadzki i my! Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D No i po trzecie - znów mamy w domku echo!!!Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D A pierwsze nasze kroki na posadzkach wyglądały tak (zdjęcia z komórki, bo ten złośliwiec-aparat znów lenił się w domuZdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D):

Tutaj Małżonek stąpający nieśmiało po naszej sypialniZdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D:Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D

A tu ja i moja radość z okien na normalnej wysokościZdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :DZdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D

Tak prezentuje się posadzka w strefie dziennej naszego domu - zdjęcia z drugiego dnia "spacerowania" - aparat poszedł na współpracę i zdjęcia są jak trzeba - wyraźneZdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :DZdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D

To nasz odpływ w garażu:Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D

A tutaj widać różnicę w wysokości posadzki między strefą mieszkalną, a kotłowniano-garażową:Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D

Grubość posadzki na dole to średnio 8,5 cm. Na górze natomiast - 6,5 cm. Na poddaszu zniknęła dziura pod oknem balkonowym:Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D

Teraz codziennie wytrwale podlewamy nasz rówiutkie posadzki - są po prostu idealne - śmiało możemy polecić tę ekipę innym Bobom BudowniczymZdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :DZdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D

W czwartek przywiozłam ze sobą na działkę pewien niezbędny ekwipunekZdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D:Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D

No i jak? Kto się domyśla, czym zajmowałam się przez następnych kilka godzin???Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D

 

 

 

 

Tak, tak, tak! Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :DZ wielką przyjemnością obwieszczam wszem i wobec, że nasze lapisowe, orzechowe okienka mają za sobą pierwsze mycie!!! Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D To znaczy - te na dole, bo te na poddaszu muszą poczekać na kolejny przypływ czyścioszkowego wariactwa! Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :DZdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D

No i teraz pozostaje sprawa luksferów. Po pierwsze - Wiolka76 - właśnie z "Glass-blocks" zamawialiśmy poprzednio luksfery i teraz również to zrobimyZdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D Szyszuniu - niestety zamówienie wciąż jeszcze nie złożone, gdyż przyszło mi się bić z myślamiZdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D - czy zamawiać luksfery idenczne jak poprzednio, czyli takie:Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :DZdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :DZdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D

Czy raczej zmienić ten środkowy czerwono-pomarańczowy na taki z zielonym elementem, jak dwa pozostałe? Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D

Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :DZdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :DZdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D

No i jak Wam się wydaje? Które połączenie wygląda korzystniej? Liczę na Wasze opinie!!!Zdjęcie do wpisu: Relacja z pierwszego wejścia na posadzki! :D

2011-07-13

12.07.2011 - posadzki zalane! :D Dodaj do ulubionych 

Obiecuję, że to będzie już ostatni dziś wpis. Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D W dniu wczorajszym zalaliśmy posadzki w naszym domu! Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D Ekipa stawiła się o godzinie ósmej i od razu przystąpiła do pracy. Tajemnicą lasu pozostaje ile tak naprawdę ekipa liczyła ludzi: ja twierdzę, że trzech, sąsiadka, że czterech, a mój mąż naliczył pięciu chłopa, przy czym każde z nas utrzymuje, że to on ma świętą racjęZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :DZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D. Posadzkarze to młody, zgrany, pracowity zespół mężczyzn w ilości trudnej do określenie (bo stale się przemieszczający i nie do zatrzymania razem w jednym miejscu), lubiący głośno słuchać różnego rodzaju muzyki (od disco-polo, poprzez techno, po rocka włącznie - zdążyłam się zorientować, bo ciągle coś im grałoZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D). Zabawili u nas dość długo - pracę zakończyli tuż przed 23:00. Ja byłam święcie przekonana, że spędzą u nas trzy dni, no - dwa to na banki! A oni rękawy zakasali, uśmiechnęli się i powiedzieli, że będą dziś i tylko dziś, bo jutro to już nowa robota na nich czeka! Przyjechałam na działkę chwilę po 09:00 - szybka lustracja budowy wykazała co następuje:

- palety z cementemZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

- kupę piachuZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

- maszynerię posadzkarskąZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

- poziomicę laserową i odpływy do garażu i kotłowniZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

- odgłosy z poddasza wskazujące na to, że styropian się tam właśnie układaZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D - zdjęć niestety brak

Gdy jedni pracowali - inni siedzieli sobie w bagażniku:  więksi wykonywali milion rozmów telefonicznych, mniejsi obserwowali zwyczaje ślimakaZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :DZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

Tuż przed moim odjazdem z działki załapałam się jeszcze na dostawę cementu:Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

Konieczność wyjazdu z działki wiąże się z pewnym przykrym wydarzeniem - mój Tata leży w szpitalu. Zawiozłam go do niego w sobotę i już tam został. Kłopoty z sercem. Dobre strony tego pobytu są takie, że będzie miał zrobione kompleksowe badania. Na szczęście dziś już wychodzi do domu - czekam na telefon potwierdzający tę decyzję i szybciutko po niego jadęZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D Jedno jest pewne - Tata może zapomnieć o jakimkolwiek wysiłku. Teraz będzie przyjeżdżał na działkę wyłącznie w celach rekreacyjnych! A jak nie będzie nas słuchał i z uporem - tak jak do tej pory - brał się do roboty, to przyrzekłam mu ogrodzić działkę, zabrać klucze od furtki i zakupić psa wielkości słonia, który zostanie wyszkolony w zakresie nie wpuszczaniaTaty na posesję bez naszej obecności. Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D Oczywiście, to taki żart. Pewne jest jednak to, że Tata ma na siebie uważać i już! Po powrocie ze szpitala zastałam co następuje:

- głośne dźwięki dochodzące z radia - tym razem prym wiodła piosenka "Moja mała blondyneczko"Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D. Gdy panowie zorientowali się, że stoję tuż obok nich, jeden drugiego trącił łokciem i mówi: "Idź to wyłącz, to kaszana przecież" Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D Na to ja do nich, że jak im się dobrze przy tym pracuje, to niech sobie nie żałują, mnie tam skoczne dźwięki nie przekszkadzają. Na to oni, że i tak nie będzie słychać, bo maszynę włączają. No to im powiedziałam, że nie szkodzi - to, czego nie dosłyszę - sama sobie dośpiewam. Bo z tym disco polo to wiecie jak jest: niby nikt nie słucha, a przy okazji wesel okazuje się, że słowa piosenek każdy ma na pamięć wystukane, nie?Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

- pana hydraulika przy pracy - montującego odpływ w garażuZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

- styropian rozłożony w pokojach na dole - próbowałam wejść na górę, bo tam już wylane było, ale kawałki spadającego na schody podczas wyrównywania poziomu cementu, skutecznie mnie od tego pomysłu odwiodły Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

- maszynę-plujkę stojącą w wiatrołapie, która podczas mojego obchodu po domu zaczęła pluć cementem na tyle przekonująco, że zmusiła mnie do wyjścia na zewnątrz:Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

Podczas gdy maszyna stojąca na dworze warczała, węże łączące ją z plujką wiły się po podwórku w rytm jakiegoś dziwnego tańca-poplątańca, a plujka robiła to, co umie najlepiej, czyli pluła, ja postanowiłam uciszyć moje prywatne kiszki od jakiejś godziny marsza grające i przygotowałam sobie małe co-nieco. Zdjęcie z cyklu "z życia zaangażowanego inwestora"Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :DZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

Maszyna dalej pracowała, piachu ubywało, śmieci przybywało, a posadzki się rozgarniały i docierałyZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :DZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

 

Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

 

Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

W tym czasie my i nasza mała Sąsiadka wybraliśmy się na spacer. Wujek zrywał dla Marysi makiZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D:Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

Ciocia natomiast pokazywała, jak wygląda gąsiennicaZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :DZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

Wieczorem nasze posadzki wyglądały coraz lepiej:Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

 

Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

Ekipa pracowała nawet po zmroku:Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

To było niestety ostatnie zdjęcie, jakie udało mi się pstryknąć zanim padła mi złośliwa bateria z aparatuZdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D Dziś mam nadzieję na pierwszy spacer po naszych posadzkach - chyba już będzie można, prawa? Zdjęcie do wpisu: 12.07.2011 - posadzki zalane! :D

2011-07-13

Ogrzewanie podłogowe Dodaj do ulubionych 

Pamiętacie, jak mówiłam, że pan hydraulik ukoi nasze skołatane po tynkowych perypetiach nerwy? Wcale się nie myliłam! Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe Ostoja spokoju, pracowitości i skromności - jak tak sobie oceniam pana hydraulika to chyba te trzy określenia najlepiej do niego pasują. A teraz sami popatrzcie na efekty jego pracyZdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe. Najpierw styropian położony przez Tatę i Radka został przykryty folią - tu: widok na salon i kuchnięZdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe:Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

Korytarzyk przy schodach:Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

Dolna łazienka:Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

Powiem Wam, że na tej folii całkiem przyjemnie się siedziałoZdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe:Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

Zrobiona została też rura dopowietrzająca kominek: Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

I od zewnątrz:Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

Taki widok zastaliśmy w piątek wieczorem. W sobotę natomiast, ok. godz. 14:00 sprawy miały się następująco - górna łazienka:Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

Miejsce na wannę narożną:Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

Salon i kuchnia - uwielbiam zalaną słońcem strefę dzienną naszego domu!Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

Wiatrołap:Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

Rurki wychodzące z podłogowego centrum dowodzenia, umieszczonego w wiatrołapie:Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

"Zaślimaczona" dolna łazienkaZdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe:Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

A tu patrzę sobie na wszystko z góryZdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogoweZdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

I jeszcze mała toaleta na dole:Zdjęcie do wpisu: Ogrzewanie podłogowe

 

 

2011-07-13

Przedposadzkowo :) Dodaj do ulubionych 

No tak! Znów mnie się zaległości na blogu porobiły. Jakoś tak ciągle nie ma czasu na to, żeby uzupełniać wpisy na bieżąco. Niespodziewanie mam wolną chwilę, więc nadrabiam. Wpisów będzie kilka, bo i ważnych zdarzeń budowlanych było kilka - każdemu z nich należy się więc osobny wpis i indywidualny tytułZdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :) Zaczynam chronologicznie: najpierw sprawy różne: "przedgrzewczopodłogowo-posadzkowe" (słowotwórstwo górą!!!Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)) oraz inne.

Po pierwsze nasza działka od strony szczytu z balkonem została zasypana... czterema kolejnymi wywrotkami ziemi. Ogółem przywieziono nam pięć 20-tonowych wywrotek, za wszystko zapłaciliśmy 1.250 zł. Teraz ziemia sobie leżakuje, w zasadzie to nie wiem, kiedy zamierzamy się nią zająćZdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :) Mamy teraz ważniejsze sprawy na głowie. No! To teraz czas na zdjęcia leżakującej ziemiZdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)

Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)

W naszym garażu zaroiło się od nowych paczek styropianu oraz kratek do posadzek: Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)

 

Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)

 

Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)

W końcu nasz Lapis został wyłożony styropianem - Tata z Radkiem rozłożyli styropian w pomieszczeniach, w których przewidzieliśmy ogrzewanie podłogowe, czyli w: wiatrołapie, kuchni, salonie, korytarzyku, łazience dolnej i górnej. Styropianowy, biały dywan. Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :) Szkoda tylko, że tak niemile skrzypiący - masakra dla moich uszu! Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :) Są takie dźwięki, które trudno znieść - dla mnie to jest jeden z nich (dwa pozostałe to skrzypienie widelcem po talerzu i piszczenie kredą po tablicy - "nie zniesę"!Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :))

Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)

 

Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)

Chłopaki mieli dylemat z rozłożeniem styropianu w kilku miejscach, dlatego niezbędne były krótkie, ale owocne w skutkach naradyZdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :) "Jak by tu zrobić dopowietrzenie kominka???"Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :) Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)

"Jak wyłożyć styropianem kibelek"??? Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)

Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)

"Jak zniwelować wybrzuszenia styropianu w wiatrołapie???"Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)

Na szczęście wszystkie wątpliwości udało się rozwiać i styropian został położony tak, jak powinien. Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :) Aha! Zamieszczam zdjęcia naszych kranów zewnętrznych! To ten frontowy:Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)

A to - z tyłu budynku:Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)

I dowód na to, że leci z nich najprawdziwsza, mokra wodaZdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :):Zdjęcie do wpisu: Przedposadzkowo :)

 

2011-07-05

Podsumowanie potynkowe Dodaj do ulubionych 

Wykorzystując fakt, że właśnie wracam do żywych po zabiegu zmuszającym moje kamyczki do "skruszenia", w te pędy nadrabiam blogowe zaległościZdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe Na wstępie lojalnie uprzedzam - może być długo i być może nudno, bo będzie o sprawach małych i dużych, o sukcesach i porażkach, o tym, jak to nigdy nie wiadomo kim na sam koniec okaże się człowiek, z którym się współpracuje. Obiecać mogę jedno - postaram się nie być chaotyczna. Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkoweTylko od czego tu zacząć? Może od tego, co mi na sercu leży najbardziej.

Mamy to niebywałe szczęście, że w końcu mamy za sobą współpracę z firmą tynkującąZdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe. Długo nie robiłam wpisu, bo nie chciałam Was dołować, a ponadto musiałam tochę odetchnąć i nabrać do pewnych spraw dystansu. Zamierzałam kilka spraw przemilczeć, ale to jak końcem końców zakończyła się współpraca z ekipą tynkarską nie pozwala mi na milczenie.

Tynkarzy od początku do końca nadzorował Radek - dla mnie tynki to generalnie jakaś czarna magia była - w końcu nie na wszystkim znać się muszęZdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe Mam to szczęście, że za nas oboje okiem rzucał na to wszystko, chuchał i dmuchał mój MążZdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe. Budziło to zapewne pewną dozę irytacji wśród tynkarzy, ale wyszliśmy z założenia, że skoro płacimy, to mamy prawo wymagać, sprawdzać i wskazywać błędy do poprawki. Codziennie w ruch szła łata i kątownik - wszystko po to, żeby błędy - o ile by były - mieściły się w akceptowalnej granicy. Takie częste, niemal codzienne, sprawdzanie, pozwoliło nam w porę wychwycić te najbardziej rażące niedociągnięcia i domagać się ich poprawienia. Tylko dlaczego bywało tak, że błąd poprawany na jednej ścianie lub kącie - zaraz był od nowa popełniany w innym miejscu? Nie wiem - nie mnie oceniać - dla nas najważniejsze były efekty pracy. Przechodząc do konkretów powiem tak: na jakość tynków nie możemy narzekać - ścniany są proste, jedynie w kilku miejscach wymagają drobnej kosmetyki. Ogólnie rzecz ujmując - źle nie jest. To, co gubiło zatrudnioną przez nas ekipę, a nas raziło i denerwowało - to brak dbałości o detale. Ile razy musieliśmy przypominać: o prostych winklach, o zachowaniu kątów itp. itd. to tylko my wiemy. Gdybym była na miejscu tynkarzy to - uwierzcie mi - po zorientowaniu się, że klient przywiązuje do tych szczegółów taką wagę - robiłabym to najlepiej, jak umiem - z prostego powodu: żeby nie słuchać gadania na ten sam temat, wciąż i wciąż od początku! No ale nic - język sobie nastrzępiliśmy, grom błędów zostało w porę poprawionych, niewielkie i niewidoczne gołym okiem - ale jednak odbiegające od umowy - obniżyły kwotę do wypłaty. Tak oto temat tynków został zamknięty. Ale tynki to nie jedyna rzecz, którą ta ekipa miała dla nas wykonać. Na początku współpracy chcieliśmy jej powierzyć szereg innych rzeczy do wykonania: obudowę kominka, postawienie ścianki z cegieł pod schodami, zabudowę k-g na poddaszu. Do dalszej współpracy jednak na pewno nie dojdzie. Z prostego powodu: nie mamy ani czasu, ani ochoty ciągle, w najmiejszym nawet stopniu, nadzorować ludzi, którym przecież za wykonanie prac płaci się niemałe pieniądze. Już mówię do czego dążę. Zleciliśmy ekipie zabudowę k-g rury odpowietrzającej i sufitu w korytarzu przy schodach. Nie powiem nic więcej tylko tyle, że... zabudowa była zrywana i poprawiana na nasze życzenie trzy razy! Ale ostatecznie to nie to przelało czarę goryczy... Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe Ci, którzy na naszym blogu są częstymi Gośćmi pamiętają zapewne moją radość i dumę ze ścianki z brzuszkami i z obsadzonych w niej luksferów. Radość i duma nie trwały jednak długoZdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe. Powiedzcie mi, co nieprawidłowego jest w stwierdzeniu: "Zlecę montaż luksferów fachowcom. Nikt nie zrobi tego lepiej niż oni"? Radek mówił, że luksfery zamontuje sam - ja się uparłam na fachowców. No to teraz mam, co chciałam! Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe Na zdrowy, chłopski rozum wydawało mi się, że luksfery powinny zostać zamontowane już po całkowitym wytynkowaniu ściany. Trochę zdziwiłam się, kiedy zobaczyłam, że tkwią w ścianie, która nadal nie jest wykwarcowana, ale myślę sobie "Pewnie tak musi być - ja się na tym przecież nie znam". Jak myślicie, jak bardzo (w skali od 1 do 10) byłam wkurzona, poirytowana i zdenerwowana, gdy okazało się, że moje cudne luksfery, na które tak długo czekałam, zostały "przepięknie" potraktowane ostrą pacą (czy jak to tam się nazywa) do docierania ściany piaskiem kwarcowym???Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe Każdy z trzech luksferów ma zdartą farbę ze wszystkich czterech stron!!! Zrozumiałabym, gdyby przytarło się gdzieś w jednym miejscu. No co? Zdarza się. Jakoś mogłabym to sobie wytłumaczyć, coś na to poradzić. Ale jeśli widać, że takie tarcie luksferom - delikatnie mówiąc - nie służy - to nie trę kolejnych ze wszystkich stron, prawda? Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe Oglądałam poździerane luksfery z każdej strony, szukałam sposobu na to, żeby jakoś je zreperować, nie chciałam sytuacji konfliktowych. Ale tak: podświetlone wyglądały fatalnie! Pomalować je? Czym? Farbą do szkła czy lakierem do paznokci? A jak reszta farby zacznie odłazić? To co? Nawet kurzy nie będę mogła tu przetrzeć w obawie przed zdarciem farby? Na dziecko będę musiała uważać, żeby nie złapało za odstający farfocel i nie pociągnęło dalej? Przespałam się z problemem i podjęłam decyzję: dałam fachowcom towar pełnowartościowy, tak? Taki sam zatem powinnam zobaczyć w efekcie końcowym na ścianie! Nie potrafili obejść się z takimi luksferami, nigdy podobnych nie montowali? To chyba należy uprzedzić inwestora, jak się sprawy mają! Zapytać, czy chce podjąć ryzyko montażu, prawda? Końcem końców sprawa luksferów została przedstawiona szefowi ekipy. Myślałam, że nastąpi tu dość ostra wymiana zdań, ale do niczego takiego nie doszło. O dziwo od razu przyznano mi rację! Szkoda tylko, że tak długo chowano głowę w piasek i samemu nie zaproponowano rozwiązania powstałego problemu, tylko czekało na reakcję z naszej strony. Czyżby szef liczył, że się nie odezwiemy??? Nie wiem, nie mnie oceniać. Powiedzieliśmy również, że luksfery zdemontujemy we własnym zakresie - zajął się tym Radek. Jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że w dwóch otworach zabrakło po jednym kątowniku! A przecież kątowniki tu były na 100%! Doskonale pamiętam, bo oglądałam tę moją ścianę milion razy!!! "Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal"??? W minioną sobotę nastąpiło ostateczne rozliczenie z tynkarzami. Zapłaciliśmy wsztko do końca, potrącając 300 PLN na zniszczone luksfery i 500 PLN za niedociągnięcia, które udało nam się wychwycić. Oddaliśmy też luksfery - nie wiem: może na popielniczkę się nadadzą albo na paterę na owoce? Bo element dekoracyjny przestały dla mnie stanowić - z obdartą farbą to już jednak nie to samo. Podczas demontażu farba dodatkowo pozłaziła - naturalna kolej rzeczy. Nie dla wszystkich jednak. Jakieś było nasze zdziwienie, gdy w słuchawce telefonicznej usłyszeliśmy, że oddaliśmy (uwaga!!!) "specjalnie porysowane, zniszczone luksfery!" I że "jak się mój Mąż chciał po plecach podrapać, to mógł żonę poprosić"! I jeszcze "że miały zostać sprzedane za pół ceny, a teraz to już nic się nie da"! W ten oto sposób - niewybrednymi komentarzami - pseudo-fachowcy od obstawiania luksferów zakończyli z nami dwumiesięczną współpracę! Czy to można nazwać bezczelnością? Moim zdaniem tak. Wam, Moi Drodzy pozostawiam to do indywidualnej oceny.  A tak teraz wygląda ogołocona z luksferów ściana:Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkoweZdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

Tu zabrakło kątowników - a przecież były:Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

 

Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

Od strony kuchni - czyli tu, gdzie na kątownikach nie "oszczędzano" - wszystko jest ok - tylko luksferów brakZdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkoweZdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

Na szczęście jest ktoś, kto zdołał ukoić nasze skołatane nerwy, czyli nasz Pan Hydraulik - niespotykanie spokojny człowiek, któremu na ręce patrzeć nie musimy. Za jego sprawą w ciągu kilku godzin dnia wczorajszego po naszym domku zaczęły wić się nowe "węże" - do niebieskich dołączyły czerwone i białe (jakoś tak patriotycznie się zrobiłoZdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe):Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

 

Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

 

Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

 

Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

 

Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

Podczas naszego krótkiego wypadu nad morze, podłączono nam wodę do budynku! Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe Lapis został wyposażony w dwa nowiusieńkie, błyszczące krany zewnętrzne no i na liczniku już zer samych nie ma. A do rangi "kranu wewnątrz budynku" tymczasowo awansował taki oto wężykZdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe:Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

I tak oto czasy pustynne poszły w niepamięć, a mauzer, który okrągły rok robił u nas za zbiornik na wodę będzie mógł zostać odsprzedany i pełnić funkcję "nosiwody" na innej budowieZdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

Wczoraj w sypialniach na poddaszu został rozłożony pierwszy styropian:Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

 

Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

Dziś przyjechała do nas z hurtowni kolejna partia styropianu - Tata z Radkiem go układają. Ekipę posadzkarzy mamy umówioną na 12 lipca - mamy nadzieję, że uda nam się do tego czasu przygotować wszystko tak, jak być powinno. Bączusiu! Ekipa wybrana! Z polecenia mojego Brata - tego samego, który polecił nam Pana Hydraulika! Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe Mamy nadzieję, być równie zadowoleni!!! Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

Dotarły też do nas - w ubiegły czwartek - nasze okna dachowe - jeszcze w tekturowych "ubrankach", ale już wkrótce będą ozdobą naszego dachuZdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe:Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

Na koniec pozwolę sobie pokazać Wam kilka migawek z naszego wypadu nad morze! To właśnie tu nabierałam wspomnianego wyżej dystansu: Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

Zdjęcie do wpisu: Podsumowanie potynkowe

 

romanosie Obserwuj bloga
statystyki bloga
Odwiedzin bloga: 85640
Komentarzy: 3573
Obserwują: 221
Wpisów: 298 Galeria zdjęć: 1529
Projekt LAPIS 2
BUDYNEK - dom wolnostojący , parterowy z poddaszem bez piwnicy
TECHNOLOGIA - murowana
MIEJSCE BUDOWY - ok. Sochaczewa
ETAP BUDOWY - VII - Wykończenia
Polecane linki
mojabudowa.pl - puchar
I Nagroda w konkursie na Budowlany Blog Roku 2011